Cameron zmusza firmy Google i Bing do walki z pedofilską pornografią


Cameron: Google zarabia na dziecięcym porno. Koniec z tym!

Premier Wielkiej Brytanii Cameron, w 2013 roku ostro atakował korporację Google. Uważa, że koncern może zrobić dużo więcej aby pozbyć się z sieci dziecięcej pornografii. – To jest chore, pornografia dziecięca zalewa internet, a wielkie firmy takie jak Microsoft czy Google nie chcą z tym nic zrobić i szukają kolejnych wymówek – przekonuje David Cameron. Powołując się na badania Online Protection Centre (CEOP) dodał, że ponad połowa ludzi oglądających takie strony zostaje przestępcami. Google i Bing razem kontrolują około 95 % treści dostarczanych przez internet.

Stop Pedofilia Stop Pedofilom

Stop Pedofilia Stop Pedofilom

Pornografia dziecięca zanieczyszcza internet, wypacza umysły i jest bardzo niebezpieczna dla dzieci. Na tym właśnie zarabiają firmy internetowe – twierdzi premier Cameron w czerwcu 2013 roku. Jak przypominały brytyjskie media rząd Davida Camerona poważnie rozważa wprowadzenie domyślnych filtrów internetowych blokujących pornografię. Można byłoby ją oglądać, aktywując taką opcję w specjalnym panelu. Niestety, treści z pornografią są bardzo dochodowe dla wielkich korporacji kapitalistycznego biznesu, który tylko z zewnątrz ma etyczną twarz.

Wewnątrz kapitalistyczna korporacja zawsze jest drapieżcą żądnym zysku, szczególnie jak w grę wchodzą miliardy dolarów czy euro z pedofilskiej pornografii, która w Polsce wyceniana jest na około 8-10 miliardów złotych rocznie. Generalnie nie ma od tej zasady wyjątków. Może być co najwyżej drapieżcą łagodniejszym, ale zysk z przymykania oka na to, że na stronach pornograficznych są osoby nieletnie czy dzieci na pewno jest niegodziwy i należy do zysków najbardziej plugawych. Wymuszanie na firmach takich jak Microsoft czy Google nałożenia filtrów blokujących pedofilską pornografię, to długa walka, nie tylko premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona z korporacjami Microsoft Bing i Google, ale także dla organizacji zajmujących się walką z pedofilią w internecie.

Dopiero po wieloletniej batalii, w listopadzie 2013 roku, pod naciskiem brytyjskiego rządu Davida Camerona, Google i Bing Microsoft zgodziły się nieco lepiej zadbać o ograniczenie dostępu do pedofilskich treści w internecie, ale to oczywiście tylko w niektórych krajach, takich jak Wielka Brytania. We Włoszech Google dba o to, żeby nie ukazywały się w wynikach wyszukiwania informacje o pedofilii wśród kleru katolickiego i w samym Watykanie. Google dba o to we Włoszech od 2007 roku, chociaż w odwrotną stronę batalia o ujawnienie kościelnej i watykańskiej pedofilii toczy się na większą skalę już od początku lat 90-tych XX wieku. Walka rządu brytyjskiego z Google i Microsoft Bing także trwa od 2007 roku, a jak pamiętamy, to także walka z Windowsem i przeglądarką Internet Microsoft w której bezkarnie potrafią wyskakiwać reklamy stron pornograficznych i stron z pornografią pedofilską, także zoopedofilską, gdzie dzieci zmuszane są do uprawiania seksu ze zwierzętami. Przeglądarka Microsoftu jest jak dotąd najgorsza, najbardziej paskudna pod tym względem na rynku przeglądarek. 

W Polsce niestety nikt tym wielkim korporacjom nie patrzy na ręce ile zarabiają na zaniechaniu ścigania pedofilskiej pornografii w sieci. Wszak porno strony dbają o swoją reklamę i dobrze się korporacjom opłacają za to, żeby ich strony miały wysokie pozycje w wyszukiwarkach. A to, że 5, 10 czy 20 procent treści takiej strony pornograficznej zawiera treści pedofilskie, szczególnie na granicy wieku ochronnego, to już nikogo nie obchodzi, a szczególnie czerpiących rocznie miliardowe zyski wielkich korporacji zarządzających treścią w internecie. Brytyjski rząd Davida Camerona jako jeden z nielicznych przyczepił się do dyktatorów internetu o czerpanie zysków z pedofilskiej pornografii. Jej wyświetlanie w wynikach wyszukiwania Microsoftu czy Google to trochę jak reklamowanie pedofilskich burdeli i pedofilskich sutenerów w celu osiągnięcia wysokiego zysku. Wiadomo, że mafie najlepiej zarabiają na handlu narkotykami (w tym na jej reklamowaniu), na handlu ludźmi (w tym umowach śmieciowych) oraz na biznesie burdelowo-pornograficznym. Korporacje takie jak Microsoft czy Google powinny zatem dbać o swoje PR i stosować filtry banujące treści o charakterze pedofilskiej pornografii. Tymczasem ze stron internetowych i wyników wyszukiwań znikają ci, którzy nawołują do walki z pedofilią i pedofilską pornografią.

Jednym z przyczynków do hipokryzji korporacji Google w Polsce, jest odmowa przyjęcia reklamy tego bloga, odmowa już z 2011 roku, ale w kontekście ujawniania podwójnej moralności firm takich jak Microsoft czy Google warta odnotowania. Premier Wielkiej Brytanii walczy z korporacją Google o tą samą sprawę, co nasz portal https://himavanti.wordpress.com – jednakże pracownicy polskiego Adwords Google nie chcą słyszeć o przyjmowaniu reklamy naszego antypedofilskiego portalu. Walka z pedofilią, treści wymierzone w pedofilską pornografie, wspomnienia ofiar zboczeńców seksualnych zgwałconych w dzieciństwie – to jest dla nich nie do przyjęcia, a już szczególnie pisanie o stwierdzonych prawnie faktach, że 4 procent księży w USA uwikłanych jest w afery i skandale pedofilskie czyli w dymanie dzieci. Zwrot „dymanie dzieci” jest dla pracowników firmy Google, oczywiście, jak to w feudalno-kapitalistycznych korporacjach, niewątpliwie na polecenie szefostwa, tak wulgarny i chamski, że stronę z tekstami tak brzydko i wulgarnie piszących o zwyrodniałych zboczeńcach pedofilskich z filmów pornograficznych których taka korporacja czerpie zyski – jest zdaniem firmy Google Polska wysoce niemoralne i odbiega od standardów dla treści które można w Google Polska reklamować!

W kontekście skandalicznej afery w Wielkiej Brytanii, gdzie premier musi wymuszać na korporacjach takich jak Microsoft czy Google podjęcie walki z przemysłem pedofilskiej pornografii dziecięcej, wszystko jest zrozumiałe. Zyski pracowników i firmy Google Polska z reklamowania stron z pornografią, na których bywa chociażby okazjonalnie pornografia z dziećmi są na tyle duże, że reklamowanie stron walczących z pedofilią, pedofilami i przemysłem pornografii dziecięcej godzi w dochody korporacji. Zatem, to zrozumiałe, że pracownicy Google Adwords, tacy jak Leszek Maciejewski, w imieniu szefostwa swojej firmy stanowczo odmawiają przyjęcia takiej strony jak nasza do reklamowania w Google’ach. I jakoś taki typ spod ciemnej gwiazdy pedofilskiego pornobiznesu nie widzi w tym nic złego, że nie chce reklamować strony antypedofilskiej, nie widzi jak bardzo stoi po stronie pedofilskich mafii krzywdzących kilkadziesiąt tysięcy dzieci rocznie w samej Polsce!

Zapowiadana szumnie walka Google i Bing Microsoftu z pedofilską pornografią i pedofilami w sieci okazuje się zatem wielką lipą. Z wyników wyszukiwań zniknęło w 2013 roku wiele stron zwalczających pedofilię i pedofilską pornografię, zapewne w ramach zemsty za wymuszanie przez organizacje antypedofilskie zmniejszenia wielkich dochodów z reklamowania pornoli, w tym pedofilskiej pornografii z dziećmi. A reklamowania tych stron, które zajmują się obnażaniem zła jakim jest pedofilia i pedofilska pornografia w internecie – firma taka jak Google zabrania, co widać z konkretnego przypadku. My walczymy z pedofilią i pomagamy zgwałconym i często wbrew woli sfilmowanym ofiarom, a taki Google Polska, nie dosyć, że odmawia swoich usług z pomocą Adwords, to jeszcze zarabia miliardy, na tym, co nie banuje, bo to jego porno reklamodawcy! I w tym małpa walki z patologiami internetowymi jest pogrzebana. Razem z psem tropiącym rzekomo dziecięcą pornografię i pedofilów internetowych w Komendzie Głównej Policji. Niby policjanci gadają, że kogoś łapią i śledzą, ale wyroków skazujących dla zboczeńców, takich grubych ryb jak arcybiskup pedofil czyli dzieciojebca Józef Wojciechowski nie widać… I tylko dzieci żal, że są zakładnikami potwornych propedofilskich bestii z Google Polska, takich jak Leszek Maciejewski. Jego zachowanie jako administratora serwisu Adwords to zachowanie produktu korporacyjnego, w wymianie emeili, bezmózgiego boota spamowego, skutek oczywistej polityki dwulicowej i pełnej hipokryzji korporacji Google, której nie przeszkadza pornografia pedofilska z dziećmi jeśli daje zyski, chyba że prawo danego kraju zabrania, a jakiś rząd taki jak Davida Camerona w Wielkiej Brytanii, pod naciskiem społecznym coś na Google’u wymusi…

Obie firmy solidarnie walczą z naciskami brytyjskiego rządu domagającego się blokowania pornografii dziecięcej, zarówno filmów jak i zdjęć, a najczęstszymi argumentami są rzekome trudności w ustaleniu definicji pornografii pedofilskiej. Wygląda na to, że zarówno pracownicy Microsoft Bing jak i Google obłudnie nie wiedzieli jak wygląda stosunek seksualny i wyraźnie seksualne fotografie pedofilskie. Musi im pomagać w Wielkiej Brytanii aż ponad 200 policyjnych specjalistów, chociaż istnieją całkiem dobre policyjne algorytmy wykrywania pedofilskich filmów i zdjęć. Gdy chodzi o utratę wielomiliardowych zysków z reklam, korporacje zawsze widzą trudności i niemożliwości w zastosowaniu zabezpieczeń przez zboczonymi seksualnie mafiami pedofilskimi. Z blokowaniem stron walczących z pedofilską pornografią i samymi pedofilami, z obniżaniem stronom antypedofilskim pozycji w rankingu wyszukiwania, w odmowie przyjmowania reklam i blokowaniu w usługach Adwords jakoś taka korporacja Google Polska nie ma najmniejszych problemów. Jest wręcz złośliwie, chamsko i pedofilsko skuteczna. Nie jest to tylko problem naszego portalu ale także wielu innych organizacji społecznych i osób prywatnych, które poważnie zajmują się przeciwdziałaniem pedofilskim patologiom w internecie lub zajmują się terapiami ofiar gwałconych przez pedofilów w dzieciństwie.

Podobnie jest amerykańską korporacją Wikipedia w jej polskim wydaniu. Jakoś pedofile grasują na Wikipedia Polska i niszczą jak chcą wszystkie organizacje i osoby zajmujące się terapią ofiar gwałconych i molestowanych przez pedofilskie mafie, w tym przez pedofilskie lobby księży i biskupów w katolickim kościele, które jest drugim największym lobby wśród katolickiego duchowieństwa tuż za lobby homoseksualnym w kościele. Prezes polskiego oddziału Wikipedii, niczym szef zbrodniczej sekty od wielu lat odmawia usunięcia oszczerstw z portalu Wikipedia wielu tysiącom osób i organizacji w Polsce. Pedofilsko-kościelna polityka portalu Wikipedia Polska wręcz zachęca to wpisywania oszczerstw i pomówień w ramach tak zwanych kontrowersji wobec każdej organizacji czy osoby, która zajmuje się zwalczaniem pedofilii. Widać z USA i wszystkich wielkich amerykańskich korporacji biznesowych jedynie patologiczny nacisk na promocję zboczeń seksualnych takich jak pedofilia czy także zoofilia rozlewa się po świecie niczym diabelski smród z piekielnego bagna wszelkiej nieprawości i dewiacji.

‚Najlepsze’ tłumaczenie korporacyjne Binga i Google’a to takie, że pedofilii nie da się całkiem powstrzymać, zatem po co to robić. Oczywiście za taką postawą stoją miliardy dolarów dochodu z reklam od portali pornograficznych udostępniających także zdjęcia i filmy z dziecięcym porno. Jeśli w wrzucić nawet na polskim czy brytyjskim terytorium zapytania o porno z dziećmi po polsku czy angielsku, to może i coś się nie wyświetli, chociaż wyszukiwarka wyrzuca sporo linków do zboczeńców i ich mafijnych produkcji. Jeśli zapytanie będzie w języku tajskim czy japońskim, to odpowiedzi i propozycji jest tysiące razy więcej. I tak w praktyce wyglądają obietnice rzekomej ‚poprawy’ sytuacji ze strony wielkich korporacji zarządzających pozycją treści w internecie. Zarówno Microsoft Bing jak i Google to na tym polu totalna porażka i kompromitacja na miarę zbrodni gwałciciela mordercy Leszka Pękalskiego i pozorowanej walki polityków i prawników przeciwko Trynkiewiczowi, tyle że okryte hańbą tolerowania kościelnych zboczeńców seksualnych w sutannach, którzy za zbrodnie pedofilskie dostają zaledwie wyroki w zawieszeniu alb dymają dzieci masowo mając status dyplomaty watykańskiego jak arcybiskup pedofil Józef Wesołowski. A swoją drogą, to ciekawe czy taki Leszek Pękalski i Leszek Maciejewski z Google Polska nie mają w swojej mentalności wielu wspólnych, zboczonych seksualnie zamiłowań. Może jakieś specsłużby zajmą się wreszcie w Polsce na poważnie likwidacją bezkarnych pedofilskich mafii mających dochody rzędu 8-10 miliardów złotych rocznie…

Prywatne osoby robią mapę księży pedofilów, wskazując gdzie jest największe zagrożenie dla dzieci, ale Google nie chce pomóc w promowaniu takiej mapy. Wychodzi strona w wynikach wyszukiwania, ale zwykle tylko tych komputerów z których wcześniej ktoś stronę wywołał z linka. W Google Polska twierdzą, że to wynika z ustawienia preferencji i zapotrzebowań klienta. Bardzo śmiesznie debilne tłumaczenie na użytek PR firmy. I tak jest z tysiącami stron zajmujących się ujawnianiem pedofilii, pomocą ofiarom gwałconym przez pedofilów czy wręcz ze stronami wielu antypedofilskich organizacji, których jak się okazuje nie można reklamować w propedofilskim z chęci zysku jak widać polskim Google’u…

Czekamy na rząd Polski, aż może się zreflektuje i wymusi na korporacjach takich jak Google Polska czy Microsoft zdecydowaną walkę z internetową pedofilią, pedofilami i pedofilską pornografią, a także wymusi na tych koncernach zwalnianie natychmiast propedofilskich zwyrodnialców takich jak Leszek Maciejewski, któremu nie podoba się arbitralnie strona czy portal zwalczający dymanie dzieci przez księży czy inne gatunki pedofilskich kanalii. Korporacje kapitalistycznego biznesu trzeba odpedofilować z takich kanalii pozbawionych cech człowieczeństwa i elementarnej przyzwoitości, bo takie kanalie głównie jeżdżą na wczasy z firmy na Tajlandię, do Kambodży i Kenii, aby na urlopach ruchać i dymać dzieci w tanich pedofilskich burdelach.

Premier Wielkiej Brytanii, David Cameron, w 2013 roku w niespotykanym do tej pory tonie ostrzegł, że mają oni obowiązek aktywnego filtrowania wyszukiwań pod kątem eliminacji pedofilskich zboczeń na dzieciach w filmach czy zdjęciach. – Mam bardzo jasny przekaz dla Google, Binga, Yahoo i całej reszty. Jest waszym obowiązkiem to zrobić – jest to wasz moralny obowiązek. Jeśli istnieją techniczne przeszkody uniemożliwiające [filtrowanie wyszukiwarek] to nie stójcie w miejscu, mówiąc, że nic się nie da zrobić, tylko użyjcie waszych wielkich mózgów, by je przezwyciężyć. Jesteście ludźmi, który wymyślili jak zrobić z kosmosu mapy każdego cala Ziemi, którzy stworzyli algorytmy porządkujące ogromne ilości informacji. Zajmijcie wasze wielkie mózgi tym, gdyż nie jesteście oddzieleni od społeczeństwa, jesteście częścią społeczeństwa i musicie odgrywać w nim odpowiedzialną rolę – stwierdził brytyjski premier.

Pozostaje pytanie, czy jakiś polski premier albo prezydent ma jaja wolne od pedofilii na tyle, żeby dać kopa w niegodziwe, niemoralne i przestępcze zyski takich korporacji z reklam porno pedofilskich treści.

W Polsce jedyne „osiągnięcie’ korporacji Google Polska to arbitralne, bandyckie i propedofilskie odmawianie przyjmowania reklam od portali ujawniających i zwalczających pedofilię i pedofilską pornografię… Jaki kraj, taki obyczaj.

LINKI – STOP PEDOFILOM 

http://pedofile.info/

http://www.himavanti.org/pl/c/stoppedofilom

https://www.facebook.com/Antypedofilskie.Bractwo.Himawanti

http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/

Małgorzata i Janusz Kaczmarek & Jan Slanina

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Cameron zmusza firmy Google i Bing do walki z pedofilską pornografią

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s