Racja_PL


RACJA PL – „Antyklerykalna” Racja Polskiej Lewicy – Partia APP „RACJA”

Mohan Ryszard Matuszewski – Więzień polityczny III RP

WYWIAD

Prezentujemy tutaj krótki wywiad przeprowadzony przez dr Hannę Szpilewską z Gdańska (H.K.N.) na temat działalności pana Ryszarda Matuszewskiego znanego jako Mohan lub Lalit’ Mohan w jak się okazało propedofilskiej, pederastycznej partii o nazwie ‚Antyklerykalna Partia Postępu Racja’ (APP ‚Racja’), później dla zmiany podupadłego i skompromitowanego wizerunku przemianowanej na ‚Racja Polskiej Lewicy‚ czy Racja PL. Niniejszy wywiad obnaża też stan faktyczny pokazujący czym w istocie jest ta kanapowa pseudo-lewicowa popierająca pedofilię partia polityczna. Należy pamiętać, że greckie słowo „paiderastos”, po polsku pederasta, oznaczało starszych, dorosłych mężczyzn współżyjących z dziećmi, z młodymi chłopcami, a przecież z powodu władzy „paiderastos” Grecja upadła tak kulturalnie jak militarnie.

Hanna Szpilewska

H.K.N: Czy zgadza się pan na przeprowadzenie z panem wywiadu o pańskiej działalności w APP „Racja”?

Mohan Ryszard Matuszewski: Tak, ale pod warunkiem publikowania treści wywiadu jedynie w całości, bez skrótów i wycinania fragmentów tekstu w dowolny sposób.

H.K.N: To może nie być łatwe, bo z reguły każdy tekst jest przetwarzany w redakcjach, ale spróbujemy. Najwyżej nie zostanie wcale opublikowany.

Mohan Ryszard Matuszewski: W istocie lepiej wcale nie publikować niż robić dziennikarską manipulację w stylu pedofilskich programów Uwaga TVN. Dla jasności wyrażam zgodę na publikację jedynie pod warunkiem opublikowania całego wywiadu po uprzedniej autoryzacji.

H.K.N: Od kiedy związał się pan z partią APP ‚Racja’? Co pana do tej partii przyciągnęło?

MohanRyszard Matuszewski: Ogłoszenia w tygodniku „Fakty i Mity związane z próbą utworzenia nowej partii politycznej o charakterze postępowym i antyklerykalnym. Było to wiosną 2002 roku, czyli niespełna rok temu. Miało być tworzenie sieci ludzi dobrej woli, którzy będą pomagać represjonowanym.

H.K.N: Czyli ideały postępowe? Może coś jeszcze?

Mohan Ryszard Matuszewski: Deklarowana otwartość na działalność ekologiczną, bo ekologia to moje hobby od dzieciństwa, a także deklarowana pomoc ofiarom pedofili w sutannach czyli księży i osobom represjonowanym przez wymiar sprawiedliwości za poglądy i przekonania. Także deklarowane przez statut bronienie represjonowanych aż do ostatniej kropli krwi przez tę partię, czy raczej grono założycieli.

H.K.N: Udało się coś z tego zrealizować?

Mohan Ryszard Matuszewski: Napisałem dla APPR ‚Racja‚ projekt programu ekologicznego, oficjalnie zatwierdzonego acz z wielkimi oporami przez tymczasowe władze założycielskie. Generalnie zdziwiłem się wielką krytyką pod adresem programu ekologicznego, za jego zbytnią postępowość. Okazało się że osoby, które tę partię organizowały wcale nie były ekologią zainteresowane jak głosiły, a jedynie chciały mieć hasło ekologia na sztandarze, żeby przyciągnąć sobie poparcie środowiska jakim są ekolodzy, chcieli wyłudzić poparcie grup zielonych. Zwyczajnie nie o realizację programu chodziło, tylko o nośne hasło przyciągające naiwny elektorat na wybory. I stąd krytyka programu, właśnie za ten brak mojego zrozumienia, że nie o działalność ekologiczną czy pomoc ofiarom tej partii chodziło, ale o nośne hasło mobilizujące środowisko do zagłosowania.

H.K.N: Czyli tak wygląda praca partii według pana, przyciąganie naiwnych do urny wyborczej, tak? A jak w pozostałych kwestiach jak pomoc ofiarom pedofilów i represjonowanym za poglądy?

Mohan Ryszard Matuszewski: Kiedy na zebraniach założycielskich Antyklerykalnej Partii Postepu ‚Racja‚ poruszyłem kwestię pomagania ofiarom księży pedofili, znaczna część tych delegatów na comiesięczne robocze zjazdy założycielskie była ostro przeciwna z zupełnie dla mnie niezrozumiałych wtedy powodów. Było tam kilka ofiar molestowanych w dzieciństwie przez księży pedofili, nie tylko katolickich i osoby te zostały wyraźnie zawiedzione, a nawet przeżyły szok, że ci co deklarują pomoc takowym ofiarom są generalnie w większości raczej przeciwko angażowaniu się w tą pomoc. Odniosłem wrażenie, że to jakby kolejna płaszczyzna na której chodzi o poparcie środowiska dla partii i jej lidera, a nie o realny polityczny program pomagania ofiarom terroru sądowniczego czy katolickiej pedofilii księży. Mnie to osobiście bolało, dlatego w kuluarach opowiadałem o cierpieniach mojej matki, która była brutalnie w dzieciństwie zgwałcona przez księży i biskupów. Wiele osób temat wyraźnie zdenerwował. Z początku nie rozumiałem dlaczego, ale z czasem stało się to dla mnie jasnym.

H.K.N: Może pan coś więcej o tej kwestii pańskiej matki powiedzieć? Kiedy to miało miejsce?

Mohan Ryszard Matuszewski: Moja matka urodziła się w 1918 roku we wrześniu, a brutalne gwałty miały miejsce w czasie kiedy miała 14 do 21 lat, co zrujnowało jej młodość, najlepsze lata życia i potem odbijało się koszmarem przez całą resztę jej życia. W sumie to był dla niej horror przeżywany przez ponad siedem lat, od 1932 roku często powtarzany bo paru księży upatrzyło sobie młodą i ładną pannę do seksualnego wykorzystania, a wtedy rodzice nawet bili okrutnie za mówienie czegoś przeciw zboczonym seksualnie księżom pedofilom, takie były to ciemniackie czasy panowania katolicyzmu w II RP. Dopiero po II wojnie światowej matka spisała te doświadczenia i puściła w obieg, przez co rodzina się jej po części wyrzekła, takie było jeszcze skandaliczne poparcie dla księży zboczeńców. Wedle relacji matki, to wszystkie dziewczęta przymusowo werbowane w owych czasach do parafialnego chóru były wykorzystywane seksualnie, a księża specjalnie co najładniejsze z okolicy siłą psychicznego molestowania wcielali do takiego swego haremu jakim w istocie był każdy katolicki chór parafialny.

H.K.N: Czyli paradoksalnie II wojna światowa jak wyliczam zakończyła gwałcenie pańskiej matki przez księży? Rozumiem, że to bolesny punkt całej pańskiej rodziny?

Mohan Ryszard Matuszewski: Można tak powiedzieć, w odniesieniu do obu pytań.

H.K.N: Gdzie to miało miejsce, to molestowanie czy gwałty na pańskiej matce?

Mohan Ryszard Matuszewski: Moja matka mieszkała wtedy we wsi Krzywka, w okolicy gdzie największe miejscowości to Grudziądz, Susz, Jabłonowo Pomorskie. Dziewczęta z chóru musiały obsługiwać nie tylko księdza proboszcza czy lokalnego dziekana ale i wizytującego biskupa, wożono je na występy do biskupstwa, a wszędzie oprócz dawania głosu musiały dawać seks i zaspokajać wszelkie najbardziej lubieżne zachcianki księży katolickich czyli także obciągać księżom penisy oralnie. Bywało, że ksiądz czy dziekan albo jego parobek zajeżdżał pod dom matki i życzył sobie żeby mu natychmiast śpiewać przyjechała. Oczywiście nie było śpiewania, tylko brutalne wielokrotne gwałcenie, także przez wielu księży. A matka jako nieletnia dziewczyna musiała pod presją rodziców jeździć do zboczonych księży i ich zachcianki zaspokajać. Zresztą nie tylko ona, ale więcej panien z tej skatoliczałej wsi.

H.K.N: Poznał pan zatem „Jonasz” Romana Kotlińskiego. Czy może pan scharakteryzować tę postać?

Mohan Ryszard Matuszewski: Owszem, mogę. To na pewno były ksiądz katolicki, czyli tak czy owak ksiądz. I ta mentalność w panu Kotlińskim ksywa „Jonasz„, a własciwie „Kotlet” na pewno siedzi bardzo głęboko. To człowieka wychowany w duchu oazowym, na ideologii i zwyczajach katolickiego Seminarium Duchownego. Przez lata pracował w Watykanie, zatem na pewno zna wiele tajemnic Watykanu, ale ma także swoje. Sam napisał, że wszyscy polscy księża co pracowali w Watykanie musieli współpracować z SB, ażeby wyjechać do Rzymu. Zatem jak wszyscy, to logicznie rzecz ujmując pan Roman Kotliński także musiał być tajnym współpracownikiem SB. Skoro jego zdaniem wszyscy byli tam TW, to znaczy, że on doskonale o tym wie, że wszyscy i siebie nie wyklucza. Oczywiście, można powiedzieć, że się zapędził w wywodach, ale przecież można sprawdzić w IPN czy na listach współpracowników jest pan Roman Kotliński. Fani mogą być zaszokowani, ale jakoś po doświadczeniach w Antyklerykalnej Partii Postępu później znaną jako Racja PL raczej nie ma wątpliwości co do tego, że na pewno był, a może i dalej jest. Zresztą skąd o księżach i biskupach tyle informacji jak nie od kolegów z dawnej agentury?Dziennikarstwo śledcze ma swoje brutalne metody i sieć współpracowników. Akurat tajni współpracownicy SB mieli i ciągle mają najlepsze możliwości.

Oczywiście, wszyscy znajomi i współpracownicy pana Romana Kotlińskiego nie ukrywali, że geny żydowskie są tak u naczelnego jak i u jego zastępcy, szarej eminencji redakcji pana Marka Szenborna. Zresztą oni sami między sobą używają terminów takich jak „nasz geszeft” o swojej redakcji FiM, że można nabrać przekonania iż jest to inicjatywa żydowska. Prawda jest taka, że aby zostać biskupem czy prałatem, generalnie trzeba być Żydem z pochodzenia. Inaczej się kariery w Kościele katolickim nie zrobi. Można powiedzieć, że kasta biskupów to kasta Żydów – duchownych wyznania katolickiego. Jest o tym dużo opracowań w wielu językach, warto poczytać na temat, nie będę się powtarzał.

Pan Roman Kotliński bardzo obcesowo traktował ludzi, zachęcał do robienia różnych rzeczy, a potem nagle tych ludzi wywalał, odrzucał. Zachowywał się jak ksiądz buldog na parafiach, udzielny książę Kościoła, bardzo kapryśny. Cała redakcja FiM w 2002 roku delikatnie mówiąc bała się swojego Naczelnego. Bali się pracownicy mówić coś o panu Kotlińskim vel Jonaszu, dopiero poza budynkiem redakcji podchodziły osoby i ściszonym głosem, „żeby szef nie słyszał” podejmowały dyskusje na różne tematy. Mnie Roman Kotliński namówił usilnie do napisania kilku felietonów o religii słowiańskiej na ziemiach Polski, o hinduizmie i ekologii. Napisałem kilkanaście tekstów objętości na jedną kolumnę. Co tekst wysyłałem, obiecał, że w którymś kolejnym numerze pójdzie, z opóźnieniem, bo mają chwilowy „zawał” tekstów, ale żebym pisał następne, bo są potrzebne dla tygodnika FiM. Niestety nie zostały opublikowane. Za to po kilku miesiącach okazało się, że ktoś z redakcji korzystał z tych tekstów w swoich publikacjach, ordynarnie zrzynając bez pytania mnie o zgodę czy wspomnienia o autorstwie. Uważam, że świadczy to zwykłym chamstwie i złodziejstwie pana Romana Kotlińskiego ksywa „Kotlet” czy „Jonasz”. Co ciekawe, nie dyskutowałem o kwestii zapłacenia mi wierszówki za teksty, gdyż bardziej je napisałem na prośbę pana Romana Kotlińskiego, jako wolontariusz społeczny dla wsparcia tematyki FiM. Wykorzystywanie jednak cudzej pracy przez kogoś tam z redakcji, pewnie na polecenie szefa i płacenie mu za to, to duża nieuczciwość.

Zastanawiałem się ze znajomymi po tym co stało się w sierpniu i wrześniu 2002 czy przypadkiem całe „Fakty i Mity” nie są inicjatywą wewnątrzkościelną. Skrzydło liberalne może chce trochę oczyścić Kościół z różnych aferzystów i skandalistów co najbardziej psują image Kościoła. Niby były Ksiądz – Romek Kotliński o sporym autorytecie jak najbardziej się do tego nadaje. To co się stało w 2002 roku, pokazuje, że możemy mieć rację, a całe FiM i partia APP „Racja” mogła powstać tylko w celu monitorowania działalności antyklerykałów i wrogów Kościoła pod nadzorem aparatu bezpieczeństwa katolicko-faszystowskiego państwa o nazwie Rzeczpospolita Polska. Wszystko na to wskazuje, nawet to, że zostałem wtedy zatrzymany przez policję polityczną CBŚ z Gdańska na polecenie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli na polecenie Bezpieki, z którą TW Roman Kotliński dobrze żyje i od której dostaje poufne informacje o księżach uwikłanych w seksualne skandaliki lub finansowe afery. Nienawiść nawet liberalnych odłamów katolicyzmu do duchowości wschodniej jest z grubsza taka sama jak u tych konserwatywnych. Stąd jak się dowiedział, że ćwiczę jogę i medytuję, że jestem wegetarianem, to zmienił front, ale nie dawał poznać po sobie. I poparli fałszywe oskarżenia pedofilskiej mafii Gierczyńskich związanej z Jasną Górą przeciwko mnie. Fakty i Mity co pewien czas publikują jakiś tekst obrzydliwie znieważający duchowość Wschodu, znieważający rozmaitych liderów orientalnych ruchów religijnych tak, że ta Kościelna, katolicka nienawiść pełna kłamstw jest wyraźnie widoczna. Ciekawe także jest, że dla ofiar molestowania w Kościele FiM faktycznie nie robi NIC, żadnej pomocy, jedynie informacje w swojej gazecie podają. Wykorzystują przypadki, aby mieć o czym pisać. Nie słyszałem, żeby komuś pomogli np. wynajmując mu najtańszego adwokata…

H.K.N: Wróćmy do działalności w APP 'Racja' może. Jak pan rozumie przyczyny niechęci delegatów zakładających Antyklerykalną Partię Postępu 'Racja' do pomagania ofiarom zboczonych księży?

Mohan Ryszard Matuszewski: Kiedy poruszyłem temat kilkakrotnie, a wiele osób szemrało przeciwko, to potem nawet przez te same osoby byłem rozpytywany w kuluarach spotkań w Łodzi i w Katowicach na temat mojego stosunku do homoseksualizmu, do gejów i lesbijek. Zrozumiałem, że opór w walce przeciwko pedofilii pochodził głównie od homoseksualnego aktywu pederastów i lesbijek, który był nader liczny w APP ‚Racja‚ i stąd ten temat wywoływał burzę sprzeciwu. Musiałem solennie zapewniać, że nie mam nic przeciwko pederastii i lesbijstwu, a jedynie domagam się pomocy dla ofiar księży pedofilów. Niektórzy pokpiwali sobie, żebym się lepiej zajął obroną praw gejów bo to temat ‚na topie’, nośny i może się partii przysłużyć. Byli też tacy jak bracia Maćkowiak ze Śląska, co do mnie podchodzili w czasie przerwy i domagali się żebym wpisał do programu obniżenie granicy tak zwanego wieku ochronnego, bo 15 lat to za wysoko, a w Rosji jest to 14 lat, w Hiszpanii 12 lat i ich zdaniem w Polsce też powinno być mniej. I na takich rozmowach z lobby homoseksualnym, które licznie weszło do APP ‚Racja’ rozmywały się tam wszystkie ważniejsze tematy społeczne, ekologiczne czy obrona praw ofiar księży.

H.K.N: Czyli obrona praw pokrzywdzonych ograniczona została do obrony praw gejów i lesbijek tak?

Mohan Ryszard Matuszewski: Poruszona przeze mnie kilka razy sprawa pomagania poszkodowanym przez ośrodki antysektowe zwane szumnie „ośrodkami informacji o sektach i nowych ruchach religijnych” wywołała burzę sprzeciwu wcale nie mniejszą niźli poprzednie kwestie. To był szok, że ci, którzy deklarują walkę o prawa mniejszości byli wręcz złośliwie przeciwni walce o prawa mniejszości religijnych i światopoglądowych, wtedy gdy zahaczały o wyznanie. Te same osoby, które tłumiły wszelkie propozycje działań na rzecz pokrzywdzonych przez księży, czyli walkę z pedofilią księży tłumiły też wszelkie sugestie działań pomocowych na rzecz pokrzywdzonych przez inkwizycję mniejszości religijnych. Widać było, że jedynym programem jest agresywne propagowanie homoseksualizmu, nienawiść do wszelkiej religii i kultur religijnych, a jedynie co najwyżej udawanie, że się walczy o prawa mniejszości. Zupełnie tak, jakby jedyną mniejszością w Polsce byli geje i lesbijki. Kilkoro osób jak Waldemar Kossakowski czy Rafał Maćkowiak ze Śląska wręcz awertywnie mnie nienawidziło i zwalczało za optowanie w kierunkach innych niż obrona praw gejów i lesbijek. Każda mniejszość musi mieć swoje prawa, ale osoby homoseksualne nie są jedyną istniejącą mniejszością, a wręcz mniejszości wyznaniowych jest w Polsce razem dużo więcej niż gejów obojga płci. Osoby z mniejszości wyznaniowych, a było ich kilka były wręcz uciszane gdy próbowały zabrać głos na spotkaniach założycielskich w Łodzi czy na wstępnych wyborach Zarządu Racja Śląsk w Katowicach.

H.K.N: Czy siły przeciwne występowaniu w obronie praw mniejszości religijnych można określić także jednocześnie jako i homoseksualne i ateistyczne?

Mohan Ryszard Matuszewski: Myślę, że w dużym stopniu tak, gdyż w większości przypadków te same osoby, które szemrały przeciwko pomaganiu ofiarom księży pedofilów były też przeciwko pomocy grupom religijnym i kultowym o charakterze religijnym. Nawet przed wyborami na stanowiska przewodniczącego oddziału APP ‚Racja’ na Śląsku podchodzili do mnie działacze lobby homoseksualnego i ostro indagowali mnie czy będę bronił ich praw, czy nie mam żadnych ‚wątów’ przeciwko gejom, bo się za bardzo wychylam przeciwko pedofilom z uporem maniaka czy jak mały Stalin, tak mnie określali nawet. Tłumaczyłem, że składam różne propozycje i pomysły badając środowisko, co się najlepiej przyjmuje, a realizować będę to, co Zarząd uchwali i partia każe, to się trochę uspokajali, ale nie na długo.

H.K.N: To jak został pan wybrany na przewodniczącego APPR ‚Racja‚ Śląsk?

Mohan Ryszard Matuszewski: Wysłałem zaproszenie do działania w tej partii do kilkunastu związków wyznaniowych niekatolickich na Śląsku, aby wsparli walkę o prawa mniejszości wyznaniowych w Polsce, to sporo osób przyszło zobaczyć co to za partia i co to za wybory i niewątpliwie głosy tych osób przeważyły w wyborach tymczasowego przewodniczącego, chociaż Waldemar Kossakowski był mocno kreowany na szefa oddziału przez centralę, czyli przez pana Romana Kotlińskiego, który wtedy był mózgiem całej partii. Co ciekawe pan Kossakowski był wtedy czynnym funkcjonariuszem policji jak się przedstawiał i jego wybór nawet w charakterze zastępcy nie całkiem był zgodny z bodaj ustawą o policji. Raz mówił, że pracuje w policji na Śląsku, raz że jest na chorobowym i wkrótce idzie na rentę, ale nie miałem możliwości weryfikacji tych wypowiedzi. Kilka osób wybranych wtedy, w lipcu 2002 roku do Zarządu Racja Śląsk nie przyszło na inauguracyjne posiedzenie Zarządu, tak byli niezadowoleni z tego, że zostałem na Śląsku przewodniczącym i od początku jawnie kombinowali jak by mnie usunąć z tej funkcji. Chodziło o to, że mówiłem głośno iż jestem heteroseksualny, manifestując w ten sposób swoją normalną czy też prawidłową biologiczną orientację sensualną. Poczułem się dyskryminowany za to, że nie jestem pedałem w Racji.

H.K.N: Sensualną?

Mohan Ryszard Matuszewski: A tak, zmysłową, czyli sensualną, bo płeć to też wszystkie zmysły i ich potrzeby, pragnienia czy orientacje, a nie tylko mechaniczna kopulacja.

H.K.N: Rozumiem, chcę się spytać skąd się wzięła afera medialna i prokuratorska przeciwko panu, zresztą przez działaczy partii APP ‚Racja’ wspierana w mediach publicznych?

Mohan Ryszard Matuszewski: Ludzie potrafią być histerycznie okrutni w walce o stołki, nawet jak nie są dochodowe, a raczej trzeba do nich dokładać, bo zakładanie partii to aktyw robił za własne pieniądze i trochę gazeta „Fakty i Mity” finansowała początki, czyli Roman Kotliński. Zresztą paru działaczy śląskich i nie tylko wzięło sporą forsę za rzekome imprezy, a w rzeczywistości nie zrobili nic, chyba przepili kasę pobraną od sponsora jaką były „Fakty i Mity”. Taki Rafał Maćkowiak dzwonił do mnie wielokrotnie i żądał ode mnie ustąpienia, jakobym został nielegalnie wybrany na stanowisko szefa Racji na Śląsku, bo wbrew woli kierownictwa czyli w swej istocie pana Romana Kotlińskiego – kogoś na kształt dyrektora Rydzyka, tylko wśród byłych księży. Wyzywał mnie przy tym obelżywymi słowami, a potem oskarżał przed policją o działania na szkodę partii, jednak żadnych konkretnych nie wymieniał i wszystkie zostały w rezultacie umorzone jako bezpodstawne. I z takich histerycznych pomruków jawnych homoseksualistów czy może bardziej pederastów lubiących dymać zbyt młodych chłopców składało się zatrzymanie mnie przez CBŚ.

H.K.N: Czy może pan wymienić działaczy partii Racja, którzy przeciwko panu zeznawali?

Mohan Ryszard Matuszewski: Tak, dokładnie wszystkich, bo o związki z każdym byłem przez CBŚ ostro indagowany, nawet mi zdjęcia osób pokazywali, jakbym kogoś nie pamiętał z nazwiska. Najwięcej się już w areszcie dowiedziałem o wielu działaczach partii co tworzyli zarząd i struktury, z pytań policji o finanse, orientację seksualną, a nawet o ich pracę w SB czy UOP. Funkcjonariusz CBŚ perswadował mi nawet, że jestem głupi, bo nie wiedziałem, że niby pan Roman Kotliński jest żydem z urodzenia, a jego „Fakty i Mity” to szkodliwy dla Polski organ żydowski i dlatego trudny do ruszenia. Pokpiwali sobie z mojej naiwności opowiadając przy okazji bardzo dużo tego rodzaju ciekawostek. Słuchałem sobie przykładowo, jak to pan Kossakowski pracował podwójnie, bo jako agent SB i UOP w policji państwowej i dlatego dla nich teraz zrobi wszystko, a ja będę mieć same kłopoty jak będę mówić o tym głośno. Trudno to oczywiście wszystko brać poważnie, bo policjanci śledczy też lubią nawijać „głodne kawałki” i bajerować, to już wiem z przeżyć i doświadczeń wcześniejszych. Perswadowali mi w kwaterze głównej CBŚ, że wdepnąłem w polityczne szambo i że w nim utonę w śmierdzący sposób, czyli w kryminale. Jeden z policjantów z CBŚ śmiał się ze mnie i pomiędzy kolejnymi kopniakami perswadował mi, że tygodnik „Fakty i Mity” to tylko taka sondażowa inicjatywa kościelnej bezpieki z Opus Dei mająca na celu infiltrować antykościelną opozycję, stąd każdy kto rządzi Racją musi być człowiekiem Kościoła katolickiego i bezpieki. Można mieć mętlik w głowie po takiej dawce rewelacji…

H.K.N: A nazwiska? Bo o to było moje ostatnie pytanie!?

Mohan Ryszard Matuszewski: Czytano lub relacjonowano mi zeznania jak dobrze policzyłem 47 osób, no chyba, że kogoś zapomniałem w natłoku, to lista jest całkiem długa, a żeby ich omówić, trzeba książkę by napisać i to dosyć długą. Nie wiem czy umiem tych wszystkich oszczerców i pomawiaczy na pamięć bez notatek z akt sprawy, na te chwilę, ale spróbuję: Waldemar Kossakowski z Katowic, Jerzy Wrubel z Łodzi, Rafał Kossakowski z Sosnowca, Piotr Nowakowski – Tychy, Rafał Maćkowiak, Dariusz Pietrek, Katarzyna Maćkowiak z Chorzowa, Bolesław Pochopień z Zabrza, Elżbieta Adryańska-Skwarczyńska, Sebastian Kaczorowski, Janina Sobczyk, Tomasz Stanuch, Elżbieta Rynka, Krzysztof Skrobacki z Gliwic, Zbigniew Kozłowski, Rajmund Broll, Julian Marcichów z Bytomia, dominikański pedofil Piotr Lichacz z Krakowa, Lidia Pikucińska, Bożena Matejko (Rewald), Roman Lewandowski z Bydgoszczy, Barbara Chybalska, Beata Strąk, Jadwiga Kulawik- Gierczyńska, Janusz Gierczyński z Częstochowy, Joanna Krupa, Małgorzata Woźniak, Piotr Woźniak, Michał Karnowski, Andrzej Rafał Potocki, Jolanta Szymańska, Adam Józef Buła, Andrzej Andrysiak, Jacek Marciniak – Warszawa, Ryszard Nowak Szklarska Poręba, Seweryn Bajorek- Makowski – Siemianowice Śląskie, Artur Wysocki – Jaworzno, Abram Tadeusz Mynarski – Wilamowice i Bydgoszcz/ Kraków. To chyba tyle, bo więcej z tych osób, których zeznania widziałem i o których mnie przepytywano na tę chwilę chyba nie pamiętam. Niektórzy zresztą ci niby oskarżyciele nie bardzo wiedzieli przeciwko komu mają zeznawać, to chyba jacyś fikcyjni byli albo zaćpani, ale niektórzy chyba przez SB szkoleni bo mój życiorys i codzienne życie znali prawie lepiej ode mnie, włącznie z wegetariańskim menu, które jadam na śniadanie, choć nigdy z nimi nic nie spożywałem i nie wypijałem!

H.K.N: To i tak spore to homoseksualne środowisko z partii APPR ‚Racja’ (późniejszej Racja PL). Czy im chodziło tylko o to, że jest pan orientacji heteroseksualnej, czy tego się bali w jakiś sposób albo pana znieważali?

Mohan Ryszard Matuszewski: Nie sprawdzam czy ktoś jest homo, bi-sex czy hetero, a na poważnie zupełnie mnie to nie obchodzi, o tyle, że w tym kontekście pojawiły się animozje, awersje do mnie ze środowiska obrońców rzekomo represjonowanych homoseskualistów i homoseksualistek, a te awersje padały ze strony tych osób co to ich pamiętam, takich jak opusdeista Rafał Maćkowiak, Waldemar Kossakowski, Jerzy Wrubel, Julian Marcichów, Janina Sobczyk, eSBek Seweryn BajorekMakowski, Zbigniew Kozłowski, opusdeista Ks. Rajmund Broll. Części nie kojarzę twarzy z nazwiskiem, ale na założycielskich zebraniach Antyklerykalnej Partii Postępu Racja w Łodzi i w Katowicach przewijało się bardzo dużo ludzi i wielu tylko jeden raz, to trudno ich wszystkich w takiej liczbie zapamiętać. Fakt, że występują w aktach sprawy co do której odsiedziałem 8 miesięcy w areszcie katolickiej policji politycznej CBŚ w Warszawie i mam nadzieję dowiedzieć się w końcu za co siedzę, bo nie przedstawiono mi żadnych zarzutów ani dowodów winy. Do zarzutów powinny być dowody winy, a zeznania wspomnianych osób to głównie w swej treści dokumentowanie że działałem w Partii Racja, prowadziłem terapie dla ofiar molestowanych przez księży pedofilów i że z wyznania jestem wyznawcą hinduizmu, pacyfistą, antyfaszystą i być może anarchistą, czyli rzekomo osobą niebezpieczną dla otoczenia. Osoby te twierdzą, że mam wywrotowe poglądy i jestem niebezpieczny dla systemu politycznego, bo hinduizm propaguje system kastowy, że mogę zagrażać istnieniu środowisk homoseksualnych, no nieomal na Hitlera lub Stalina mnie wykreowali pomówieniami bez pokrycia w faktach. Nawet pojawiły się w insynuacjach od niektórych osób z Bytomia, że jako wegetarianin mógłbym być niebezpieczny dla przemysłu rzeźnego, bo jakaś z tych pederastycznych osób pracuje w rzeźni.

H.K.N: Czy może pan dostarczyć mi te akta do wglądu?

Mohan Ryszard Matuszewski: Niestety oprócz czytania niektórych akt pokazywanych przez policjantów z CBŚ i propedofilskiego prokuratora Piotra Woźniaka, nie zezwolono mi na czytanie akt, ani choć tego żądałem nie dostarczono mi kopii akt, nawet odpłatnie, a jedyne co zrobiła prokuratura i sąd, to utajniła sprawę z uwagi na interes państwowy, no bo temat krzywdy wyrządzanej osobom homoseksualnym w jakiejś małej lewackiej partyjce przez jednego wrednego ‚heterosaksa’ co za nic nie chce być pedałem ani nie zamierza zostać lesbijską to widać tajemnica jest państwowa najwyższej rangi tej całej zasyfiałej pedo-demokracji, bez przeproszenia! Prokurator Woźniak, zresztą krewny jednej z oskarżających o nie wiadomo co osób straszył mnie też ponoć dużą ilością jakiś tajnych operacyjnych dokumentów, które rzekomo są w kancelarii tajnej sądu okręgowego w Warszawie przechowywane i on musi tracić czas na ich czytanie. Rzecznikowi Praw Obywatelskich też sąd warszawski nie pozwolił zajrzeć do akt sprawy, to zareagował tylko na skargi co do ciasnych pomieszczeń i odmowy podawania mi jedzenia wegetariańskiego w areszcie.

H.K.N: Wiem z mediów, że Katarzyna i Rafał Maćkowiak to małżeństwo, posiadają dziecko. Czy nie dziwi pana fakt, że małżeństwo tak atakuje pana za heteroseksualność, za to, że publicznie na forum Racji wyznał pan ‚hetero-sensualność’ i za wyznanie religijne raczej sprzyjające życiu małżeńskiemu?

Ryszard Zenon Matuszewski: No nie podejrzewam tu spisku masońskiego, bo masoni to najczęściej żony mieli przykładnie i dużo dzieci. Geje i lesbijki często zawierają fikcyjne małżeństwa, a z badań wynika, że czyste „homo” prawie nie istnieje w przyrodzie, bo jednak tak geje czy lesbijki są osobami przynajmniej okresowo biseksualnymi. Stąd i zapewne tego rodzaju małżeństwa osób co tak wściekle walczą o prawa gejów i lesbijek, tyle, że tutaj to ja jestem w roli ofiary pokrzywdzonej przez środowisko homoseksualne z Antyklerykalnej tylko w swej nazwie Partii Postępu, APP ‚Racja’. Tej partii aż do dzisiaj brak zupełnie cech rzeczywiście antyklerykalnych czy tradycyjnie lewicowych, zresztą na obozie szkoleniowym aktywu partii w Sobieszewie w sierpniu 2002, na którym co prawda byłem, ale nie pozwolono mi zabierać głosu, wyeliminowano wykład o historii antyklerykalizmu na świecie. Za to alkohol przelewał się w nieprzeciętnie dużej ilości, marihuanę palono hurtownie i inne takie używki, i chyba tylko kilka osób było w miarę trzeźwych i przytomnych, żeby coś tam robić. Pewnie będzie z tego kolejna kanapowa partyjka broniąca praw osób homo oraz pedofilów. Tylko szkoda, że robi to takimi obsesyjnie bandyckimi metodami. Osoby takie jak Janusz Gierczyński z Kazimierzy Wielkiej czy Tadeusz Mynarski z Wilamowic to akurat zagorzali zwolennicy prawa do nieskrępowanej produkcji i rozpowszechniania pornografii dziecięcej czyli pedofile hurtowi i producenci pedofilskiej pornografii. Zatem wiadomo jakie lobby stoi za fikcyjnymi oskarżeniami w których tak dzielnie sekundowali pedofilscy dziennikarze z programów typu Uwaga czy Superwizjer TVN.

H.K.N: A Jadwiga Kulawik Gierczyńska z Częstochowy? Jest już chyba w trzecim małżeństwie?

Mohan Ryszard Matuszewski: Tak, a przyczyną jak wielokrotnie wspominała na terapii związków jest problem z określeniem tożsamości płciowej i niestety problemy z zażywaniem narkotyków. Jest to osoba znana mi wcześniej, miała problemy z narkotykami, liczne odwyki, sprawy za narkotyki. Taka osoba zezna wszystko, bo inaczej pójdzie do więzienia za handel niedozwolonymi prochami. To mi nawet policjanci z CBŚ powiedzieli, czy jestem tak naiwny, że nie wiem iż znajomość z narkomanami jest niebezpieczna. Być może, że zbyt duże ilości heroiny czy koki powodują też utratę poczucia tożsamości płciowej. A potem rozwody z molestowaniem kazirodczym własnych dzieci w tle i inne horrory rodzinne. Ale nade wszystko to osoba, która chciała się wyzwolić ze współżycia tylko z mężczyznami i podobne pomysły miała. Niektóre z dokumentów wskazują na to, że lobby homoseksualne APP ‚Racja’ ją wykorzystało dla swoich celów, acz inne pokazują, że mogło też być odwrotnie. Z czasem być może dowiem się coś więcej o kulisach zbrodni na mnie popełnionej, bo teraz nawet nie pozwolono mi jeszcze akt przeczytać, choć zwolniono z aresztu. Na pewno jest to osoba bardzo wulgarnie niezadowolona z tego, że nie zdała kompetencyjnych egzaminów aby wejść do grona liderów pokojowego i wegetariańskiego Antypedofilskiego Zakonu Himavanti. I wściekła na sam fakt, że wybrano mnie jako przewodniczącego Antyklerykalnej Partii Postępu „Racja” na Śląsku demokratyczną większością głosów. Zapewne lansowała drugiego z kandydatów, pewnie był bardziej homo niż hetero, a może wspólnie ćpali.

H.K.N: Czy próbował pan prosić Komitet Helsiński w Polsce o jakąś pomoc i interwencję?

Mohan Ryszard Matuszewski: Pisałem tam kilkakrotnie, ale nawet mi ta instytucja nie odpowiedziała, a od znajomych osób, które były tam kilkakrotnie i próbowały interweniować osobiście w mojej sprawie dowiedziałem się, że Komitet Helsiński nie podejmie sprawy bo nie chce mieć kłopotów politycznych. Komitet Helsiński nie zajmuje się po prostu ofiarami politycznego represjonowania za przekonania i wyznanie. Pewnie jak kilka innych takich organizacji bronią tylko wtedy człowieka, gdy jest gejem, lesbijką lub komunistą. Sama konieczność tłumaczenia się że nie jestem i nie zamierzam zostać lesbijką jest już nieznośna aż do pewnej obrzydliwości. Nie zamierzam też w ramach nowej poprawności politycznej podawać się za pedała ani ateistę po to, aby taki Komitet Helsiński raczył wystąpić w mojej obronie. Wolę już zdechnąć w kiciu jako hinduistyczne hetero i lider terapii dla ofiar molestowanych przez księży pedofilów albo szukać innych skutecznych obrońców. Przez tę aferę wykręconą przez pederastów i pedofilów z APP ‚Racja’ zacząłem mieć do gejów i lesbijek zwyczajnie awersję. Właśnie dlatego, że tacy są jacy są i oprócz swojego niewyżytego tyłka nie widzą cudzego bólu ani cierpienia.

H.K.N: Zabrano panu kilka komputerów i laptopy, składki członkowskie organizacji hinduistycznej…

Mohan Ryszard Matuszewski: Tak, i wiele innych rzeczy. Domagam się zwrotu, ale nic mi prokuratura ani CBŚ nie oddał. Policjanci z CBŚ powiedzieli na widok laptopów, że bardzo im się do pracy przydadzą.

H.K.N: To może miał pan sprawę za jakieś nielegalne oprogramowanie albo jakieś hetero-pornografie?

Mohan Ryszard Matuszewski: Komputery z systemem operacyjnym i oprogramowaniem Linux to są całkiem legalne i nie ma możliwości ich zaanektowania, chyba że bezprawnie. W środku teksty religijne, lista odresowa terapeutów ofiar księży pedofilów, a na jednym laptopie lista obecności z posiedzenia Zarządu APP ‚Racja’ – Śląsk. Nic do czego można by się przyczepić! No chyba, że do indyjskiej świętej księgi jaką jest Kamasutra, ale niestety był tam sam tekst bez ilustracji. Faktycznie męczono mnie trochę w CBŚ w Warszawie na okoliczność dlaczego Kamasutra jest uważana za tekst pisma świętego w Indii. Wyjaśniłem, że każdy tekst napisany przez osobę uznaną za świętą jest pismem świętym, w sposób oczywisty. Niestety jest to tekst głównie dotyczący interakcji zadowalania pomiędzy kobietą a mężczyzną, a więc także hetero, a nie homo jak by pedzio towarzystwo chciało.

H.K.N: W kilku gazetach i innych mediach jak RMF wyzywano pana od terrorystów. Jaki był powód?

Mohan Ryszard Matuszewski: Pewnie taki, że od dzieciństwa jestem pacyfistą z przekonania i prowadzę terapie dla ofiar molestowania seksualnego przez księży i zakonnice. Może to polityczna zemsta za odmowę noszenia i używania broni w czasie służby wojskowej poprzez okazywanie psychicznego wstrętu do morderczego sprzętu militarnego? Policjantom związanym z gejowsko-lesbijską jak się przekonałem głównie APP ‚Racja‚ takim jak pan Kossakowski może się słowo pacyfizm kojarzyć z pacyfikacją kopalni Wujek i innymi takimi horrorami fundowanymi przez terroryzm państwowy. W istocie jedynie odnotowane w Polsce akty terroru to bandyckie napady policji na spokojnych ludzi i ich domy! Gang policyjnych bandytów z CBŚ w Gdańsku w połowie sierpnia 2002 napadł na ośrodek hinduskiej jogi w Gdyni i kompletnie zdemolował lokal, ostrzelał mnie i znajdującą się tam drugą osobę. Przez wiele godzin byłem nieprzytomny po próbie zastrzelenia przez pedofilskich policjantów z CBŚ w Gdańsku. To był napad terrorystycznych bandytów policji państwowej, tylko tak tę gangsterkę można nazwać. Ci pederaści dymający młodych chłopców z Gdańska nie raczą się nauczyć, że do hinduistycznego ośrodka religijnego, przed wejściem zdejmuje się buty, należy klęknąć i pokłon przed ołtarzem złożyć. To takie pederastyczno-ateistyczne bydło policyjne, które powinno za zdemolowanie i profanację ołtarza otrzymać karę dożywotniego więzienia, to byłoby akurat za ich zbrodnie. Chwalili się ci napastnicy, że Waldek Kossakowski to ich dobry kolega i zrobią ze mną co tylko im każe. A zresztą być może obraziłem bydło, to z chlewa, bo nie widziałem, żeby bydło dewastowało ośrodek innej wiary religijnej w swej pederastycznej wściekłości, nawet szalone krowy nie robią takich bandytyzmów! A od bydła policyjnego pedofilią judzonego domagamy się milion dolarów odszkodowania za wszelkie szkody jakie pederastyczna, pedofilska policja państwowa poczyniła Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti w Polsce!

H.K.N: Obozy integracyjno-szkoleniowe dla działaczy APP ‚Racja’ to był pana pomysł?

Mohan Ryszard Matuszewski: Tak to jedna ze zgłoszonych przeze mnie propozycji podchwycona przez lokalne środowisko z Gdańska i na gorąco zorganizowana. Zaproszono nawet gości prelegentów z Izraela, tyle, że towarzystwo ‚pod wpływem’ i ‚po spożyciu’ oraz „przyćpaniu” nie bardzo było w stanie z wykładów korzystać. Ważniejszy bodaj był podział stołków i okręgów wyborczych, żeby partia mogła gdzieś zaistnieć.

H.K.N: Zarzucano panu, że jest pan członkiem i liderem hinduistycznego Bractwa Himawanti?

Mohan Ryszard Matuszewski: Tak, w istocie, to główny zarzut na podstawie którego mnie aresztowano jako osobę stanowiącą rzekome publiczne zagrożenie dla społeczeństwa. Zarzucano mi przynależność do nielegalnej organizacji Bractwa Himawanti. Tylko że w polskim prawie nie istnieje pojęcie nielegalnego wyznania religijnego, dlatego taki idiotyczny zarzut jest makabrycznie dęty. To tak jakby kogoś aresztowano za to, że oddycha i rzekomo jest niebezpieczny bo innym powietrze odbiera. Obrażano mnie też stworzonym na użytek księży pedofilów i ich męskich cweliczek z ośrodków antysektowych epitetem „sekta”. W myśl ideologi księży pedofilów dymających dzieci na plebaniach „sekta” to jest wszystko to, co nie pozwala im na swobodę molestowania wszystkich dzieci od poczęcia aż do końca ich dziecięctwa kiedy dojrzeją, dorosną i staną się nieatrakcyjnymi dla tych zboczków. Policyjni pederaści, koledzy pana Waldemara Kossakowskiego udawali śmiesznych idiotów, których ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z 1989 roku nie obowiązuje, ani też ustawa o stosunku państwa do kościołów i innych związków wyznaniowych z 1998 roku. Ani Konstytucja zapisem wolności wyznania w Konstytucji, a na końcu w CBŚ orzekli że ich to gówno obchodzi, bo za łamanie Konstytucji nie ma żadnej kary w Kodeksie Karnym, a mniejszości religijne i jej rzekome wolności to wielka lipa, bo nikt nie jest faktycznie zobowiązany do jej przestrzegania. Pedały pedofilskie nasłane na mnie przez Kossakowskich i Maćkowiaków wspólnie z Gierczyńskimi i Mynarskimi oraz resztę towarzystwa homosiowców pedofilskich dziwiły się nawet, że jest jakiś zapis o wolności wyznania, i że powinno się mnie do Auschwitz wysłać na przemiał.

H.K.N: O przepraszam, łamanie Konstytucji to zamach na Rzeczpospolitą Polską!

Mohan Ryszard Matuszewski: Tak, ale tylko jak ma na celu zmianę terytorium i charakter zbrojny, czyli lipa po całości. Nie ma ochrony Konstytucji w tym kraju, tak jak to jest chociażby w Niemczech. Cała ta lipa z Konstytucją to propagandowa fikcja bez pokrycia w prawodawstwie. Dużo hałasu o frazesy.

H.K.N: To dlaczego za antyklerykalizm nie aresztowano innych działaczy partii APP ‚Racja’, tylko pana?

Mohan Ryszard Matuszewski: Ci rzekomo antyklerykalni działacze rzekomo lewicowej, antyklerykalnej partii APP RACJA zeznawali, że są gorliwymi katolikami, że kochają papieża wielkiego Polaka, że ich uczucia są urażone, kiedy ktoś mówi o antyklerykalizmie bo oni kochają kościół katolicki, co podkreślali. I także wielce ich raził temat obrony ofiar pedofilów i księży pedofilów, czyli w istocie wprost naruszenie przeze mnie praw pederastów do swobodnego molestowania, gwałcenia i wykorzystywania seksualnego dzieci wbrew ich woli. Anormalne pedofilskie rozbójnictwo z papieżem Janem Pawłem II jako idolem na sztandarze. Nie wiem co na to papież, ale może nie byłby z tego zadowolony, co ci rzekomi antyklerykałowie wygadują powołując się jeszcze na cześć niemal kultową do papieża JP2. Dziwię się, że lobby homoseksualne jest w tym kraju tak potężne, że za jawne popieranie pedofilii nie kara się tych co pedofilskie zboczenie popierają, ale kogoś, kto temu wynaturzeniu się próbuje przeciwstawić. Polska nie jest już normalnym krajem, oto do czego doszło dzięki rewolucji solidarnościowej ręcznie zresztą z Moskwy z pomocą SB sterowanej.

H.K.N: Wspominał pan o matce i jej problemach z księżmi pedofilami, ale to dość dawna historia. Czy sam miał pan problemy z powodu księży pedofilów lub pańscy znajomi?

Mohan Ryszard Matuszewski: Owszem zetknąłem się z problemem zaciągania na siłę na lekcje religii do salki katechetycznej i prób molestowania przez księży zboczonych seksualnie w dzieciństwie, a to w drugiej klasie szkoły podstawowej, w czwartej klasie szkoły podstawowej i jeszcze na koniec podstawówki, kiedy już 15 lat skończyłem. Dotyczyło to mnie osobiście, ale i sporo moich kolegów doświadczyło ręki księdza pedofila, tak że wedle mojego rozeznania jest zjawisko dość masowe w Polsce, a nie tylko incydentalny margines. Już w szkole podstawowej napisałem kilka wierszyków plugawych o plugawym zboczeniu jakim jest ksiądz napastujący dzieci w celach zaspokojenia swego popędu płciowego. Prowadzę zresztą zajęcia o motywach terapeutyczno-religijnych dla ofiar gwałconych, wykorzystywanych czy molestowanych przez księży lub pastorów pedofilów, a dotąd bywało na takich warsztatach uwalniających ponad 700 osób rocznie. Ściślej rocznie przychodzi 700-1200 rocznie, a w latach 1983-1993 było ponad 10 tysięcy moletowanych ofiar. To sporo jak na ten kraj, gdzie o tym masowo występującym problemie jakoś nikt nie chce zbyt głośno mówić, bo się lobby pederastów obrazi. Ksiądz pedofil wyrządza szkodę podwójną, raz gwałci ciało, a dwa gwałci też duszę i profanuje religię Boga, i dlatego powinien dostawać karę dwa razy dłuższą niż zwykły pedofil.

H.K.N: A te poezje to zupełnie jak wieszcz Juliusz Słowacki, który zaczął tworzyć aluzyjne poezje pod wpływem brzydkich doświadczeń ze swoim proboszczem i księżmi. Zresztą Mickiewicz z podobnych powodów zwracał się do religii słowiańskiej i tam szukał natchnienia.

Mohan Ryszard Matuszewski: Nie sądzę, bo w moim wypadku były to jawne i wyraziste obsceniki zupełnie bez aluzji, tyle, że rymowane. O gównie trudno mi mówić poetycką aluzją, bo po prostu jest śmierdzącym gównem. Do tego rozsyłane te wierszyki były do wszystkich instytucji państwowych i diecezji, ale komuna zboczonych księdzów pedofilów jakoś nie raczyła łapać, pewnie wolała z takiego zrobić swojego agenta esbeckiego, bo to komunie lepiej pasowało.

H.K.N: A jak to było z wieszaniem ulotek propagandowych APP ‚Racja‚ na znakach drogowych?

Mohan Ryszard Matuszewski: Całą akcję wymyślił Waldemar Kossakowski i Rafał Maćkowiak, a Julian Marcichów im sekundował i ich popierał. Potem szukali ludzi aby jeździć i zaklejać znaki drogowe „Racją”. Miałem wątpliwości co do tego rodzaju działań, ale ci panowie twierdzili uparcie, że wtedy będzie mała afera i „APP Racja” trafi na pierwsze strony gazet zyskując wyborców i media. Waldemar Kossakowski twierdził, że ma kumpli w drogówce i jakby były jakieś problemy to się załatwi z jego kolegami. Waldemar Kossakowski swoim samochodem woził ludzi chętnych do akcji i obklejali znaki drogowe i inne miejsca niedozwolone, ale nie jestem przekonany czy to akurat przysporzyło sympatyków tej kanapowej i tak przecież bo gejowskiej partyjce. Ludzi co oferowali prywatne bilboardy przy drogach na ogłoszenia systematycznie jednak ignorowano i olewano.

H.K.N: To by już chyba było na tyle, chyba że pan jeszcze chce coś dodać od siebie?

Mohan Ryszard Matuszewski: Cały czas mówię od siebie odpowiadając na te wszystkie pytania. Chyba mogę dodać na zakończenie, że jak tak wygląda od wewnątrz życie partii politycznych to i nic dziwnego, że wielu ludzi w odruchu samoobrony za wszelką cenę unika z syfem polityki jakiegokolwiek kontaktu, a na wybory nie chodzi przez całe życie. Banda pederastyczna, pedofilska, pseudolewicowa i fikcyjnie antyklerykalna złożona z Maćkowiaków, Wrubli, Kossakowskich, Gierczyńskich, Mynarskich i innych homosiów z APP ‚Racja’ na żądanie odszkodowania dla mnie za wyrządzone mi krzywdy i bezpodstawne aresztowanie nawet nie raczyła odpowiedzieć, może nie ma na znaczki albo jest zbyt pijana gwałceniem dzieci żeby zrozumieć treść prostej korespondencji do tej lewej na mózg partii, bo z lewicą to to nie ma nic ale to nic wspólnego. Mam nadzieję, że pan Jonasz Roman Kotliński i zespół „FiM” szybko zobaczy co stworzył i się z tego syfu wycofa…

H.K.N: Zatem dziękuję panu za udzielenie tego wywiadu.

Wywiad przeprowadziła: Hannah Kapali Nari, dr Hanna Szpilewska – 4 marzec 2003
(Uzupełniono w maju 2005 roku)

Ryszard Zenon Matuszewski został aresztowany w połowie sierpnia 2002 roku, z dużym nagłośnieniem opisany jako terrorysta i uniewinniony wyrokiem kasacyjnym Sądu Najwyższego w 2008 roku. Tyle sterowanemu przez homoseksualnie pedofilską mafię wymiarowi sprawiedliwości zajmuje uniewinnienie człowieka pomawianego fikcyjnie o niestworzone rzeczy przez bandę pedofilów i pedofilek homoseksualnych.  Policja okradła dwa ośrodki Antypedofilskiego Bractwa Himawanti ze zgromadzonych składek członkowskich oraz kilku komputerów w tym laptopów. Czyżby nagłaśnianie pedofilii i pomaganie ofiarom seksualnych zboczeńców było terrorystycznym zagrożeniem dla pedofilskich penisów i wagin pracowników prokuratury i policji w Polsce?

Wzywamy pedofilską policję państwową do zwrotu mienia Antypedofilskiego Bractwa Himawanti oraz do wypłacenia Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu satysfakcjonującego odszkodowania z funduszy pedofilskiej Komendy Głównej Policji, w tym opusdeistycznej katolicko-pedofilskiej policji politycznej CBŚ.

Reklamy

14 uwag do wpisu “Racja_PL

  1. No, nareszcie ktoś zadbał o to, aby opublikować prawdę jak to naprawdę było, bo w necie jest bardzo dużo śmieci i głupot na ten temat. A wiadomo, że najlepiej zasięgać opinii u źródła, czyli od osób wiarygodnych! Pozdrawiam Ryszarda i wspieram w działaniach!

  2. A i jeszcze jedno! Nie cierpię lesb, padałów i pedofili, bo to się rozplenia z szybkością kosmiczną na cały świat, który zatracił swoje morale! Dlatego wspieram wszelką działalność antypedofilską i będę z wami!

  3. Ta racja, to takie palanty co wspierają teraz gejów i lesby. W ogóle zatracili swoje ideały. Nawet ostatnio profesor Maria Szyszkowska od nich odeszła bo już miała dosyć homosiów 🙂 co ją wyrolowali.

  4. Pamiętam jak nas oskarżyła ta paranoiczna partyjka o wieszanie naklejek na znakach. Bez najmniejszego dowodu ani uzasadnienia – znaki na trasie Warszawa-Łódź obkleilo rzekomo Bractwo Zakonne Himawanti, bo tak powiedział pan Kotlinski kłamca. Rzecz w tym, że Bractwo tego nie zrobiło, a w tamtym czasie młodych, wręcz fanatycznych entuzjastów z całej Polski, nie zwiazanych z Bractwem, było całe mnóstwo, a jedyną tak na prawde odpowiedzialność za dewastację znaków drogowych ponosi pan Kotlinski i jego współpracownicy z redakcji Faktów i Mitów, którzy dostarczyli naklejki reklamujące partię i gorąco zachęcali do ich wyklejanoa WSZĘDZIE.

    Byłem w Sobieszewie na szkoleniu i wiem jakie osoby tam przyszły. Do władzy ciągną same najniższe elementy społeczne, pijacy i narkomani i nie wątpię, że te problemy z ‚kadrą’ dotyczą również innych partii. Choćby nie wiem jak śmiały i gornolotny był program partii to jego realizacja przez takie środowiska pijacko-narkomanskie (w dodatku jak w Racji homoseksualne – z czym się partia afiszuje i co oprócz pijaństwa było zauważalne w kuluarach) jest skazana na niepowodzenie. A osoby takie jak Ryszard Matuszewski, wnoszące faktyczny i duży wkład w budowanie programu i jego realizację się eliminuje kradnąc przy okazji założenia programowe których byli autorami. Pewnie gdyby Ryszard był gejem, to by dalej na Śląsku przewodniczył, a może nawet w centrali i taka to jest prawda. Pozdrawiam autorów bloga.

  5. RACJA PL ma za dużo pederastów i lesbijek o pedofilskich skłonnościach, byłych księży pedofilów, co się wstydzą swoich zboczeń. Razem z całym Kościołem powinno się ten pedofilski gang wykastrować i puścić z obciętymi torbami.

    A majątek największej pedofilksiej mafii o nazwie Kościół znacjonalizować, skonfiskować!

  6. Haha, śmieję sie w niebogłosy jak sobie oglądam czasem stronkę RACJI i widzę na zdjęciach Andrzejka Kotowskiego z Gdańska, który jest w zarządzie krajowym bodaj. Pamiętam jak w Sobieszewie zjawił się nad ranem drugiego dnia (był wtedy przewodniczącym okręgu gdańskiego), bo mu donieśli kolesie, że ktoś po pijaku nazwał go mało ważnym człowiekem. I tak chłopaka załatwił Kotowski Andrzej ex klawisz, że bez uzasadnienia wyjebał z partii. Tak właśnie działają te ciemne typki zboczone w RACJI. Spieprzyłem z tej partii tam gdzie pieprz rośnie, bo stwierdziłem ze nie chcę mieć nic
    wspólnego z tymi pederastami, co sie we włąsnym sosie chcą tylko bzykać i chlać.
    Pamiętam jak w kuluarach na tym szkoleniu partyjnym w Sobieszewie mówiono, że Kotliński Roman podobno spółkować lubiał z nijakim Piotrem Musiałem, którego nazywał pieszczotliwie Blondynek. Za to spółkowanie Musiał dostał okręg warszawki pod siebie.
    Najgorsze w tym wszystkim było to,m że tam każdy wiedział, że Kotliński Jonasz jest pederastą i że Musiał warszawkę dostał tylko za dawanie mu dupy, ale nikt sobie z tego nic nei robił. Nikt, oprócz Kotowskiego Andrzeja, który wiele razy nawet w nocy dzwonił do Jonasza, szepcząc coś do słuchawki w taki sposób jak szepcze się do kochanki, kurna.
    Dzięki Pani Ryszardzie za ten wywiad. Spieprzyłem z partii zanim te skurwysyny zrobiły na Pana nagonkę. Pamniętam, że jak Jonas był w Gdańsku, to sie jescze wybrałem na spotkanie z nim i gadałem z nim o Pańskiej sytuacji, to kutas nie potrafił żadnego rozumnego argumetnu podac przeciwko Panu tylko bredził, że „nie pozwoli sobie w kasze dmuchać” i „nikt mu programu nie będzie układał”. Taki typ spod ciemnej gwiazdy.
    Pozdrawiam
    Zbyszek

    • No i wyszło szydło z worka i Kotlet Kotliński umoooczył dupsko. Prawda o Kotlecie jest jak oliwa żywa, zawsze na wierzch wypływa. I to już jest początek końca Kotleta. Pozdrawiam

  7. I zrobili faktycznie z potencjalnie potężnego aktywu politycznego w kraju partyjkę kanapowych pierdzieli co pod szyldem antyklerykalizmu „ładują” ludzi w bambuko i zniechęcają do antyklerykalnej aktywności.

  8. Nie wiedzialem ze oni (Racja) jeszcze istnieja – nasz oddzial w Myslenicach zamknieto jeszcze przed moim wyjazdem do Whitley Bay, musialo byc z 3 lata temu. Zreszta juz wtedy bylo wiadomo ze partyjka stacza sie z hukiem, w ich owczesnej siedzibie w Jablonnie az wrzalo od afer a na zlocie krajowym latwo bylo poznawac nie tylko prawdziwych antyklerykalow ale rowniez przerozne postkomunistyczne menty spoleczne…

  9. I’m gone to inform my little brother, that he should also pay a visit this website on regular basis to take updated from newest news.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s