Ramalinga


VALLALAR – SWAMI RAMALINGAM

Szczodrobliwy Swami

„Gdy Prema – Łaska i Współczucie będą rządzić Ziemią, nawet jadowite węże i tygrysy utracą swą drapieżną naturę”.

Swami Ramalinga, Jothi Ramalinga Swamigal, Arutprakasa Vallalar Chidambaram Ramalinga Swamigal; РАМАЛИНГА СВАМИ; po tamilsku: அருட்பிரகாச வள்ளலார் சிதம்பரம் இராமலிங்க சுவாமிகள்  (5 październik 1823- 30 stycznia 1874) – najbardziej znany siddha w XIX wieku, uciszał sztormy i ochraniał porty, również na odległość. Ramalinga Swamigal urodził się w Marudur koło Chidambaram w tradycyjnej śiwaickiej rodzinie wyznającej zwyczajowy monoteistyczny kult Śiva Boga. Swami Ramalinga był piątym z kolei dzieckiem i ostatnim synem swojego ojca Ramayya Pillai i matki Chinnammayyar. Ramalinga Swami urodził się po tym, jak znany indyjski mistrz duchowy, Shiva Yogi udzielił jego matce łaski spożycia zmaterializowanego przez tego jogina Vibhuti. Gdy Ramalingam miał sześć miesięcy życia, jego ojciec zmarł, a on był wychowywany przez swego starszego brata Sabhapati i jego małżonkę Parvathi.

Swami Ramalinga Vallalar

Swami Ramalinga Vallalar

Lampa Oliwna

Lampa Oliwna

Mistrzem duchowym, guru Swami Ramalinga od jego najmłodszych lat był Swami Jnana Sambandar, indyjski święty z VII wieku e.ch., ku któremu mały Swami Ramalinga miał szczególną atencję. A wedle nauki o awatarach Swami Ramalinga był awatarą Śri Jnana Sambandar. Od najwcześniejszego dzieciństwa Ramalinga praktykował w śiwaickiej linii przekazu sięgającej korzeniami do postaci Jnana Sambandar jako Paramparam Guru. Swami Ramalinga był wybitnym znawcą wiedzy okultystycznej, alchemii, astrologii i medycyny – szczególnie w zakresie ziołolecznictwa, był także wybitnym muzykiem i kompozytorem, a nade wszystko mistrzem duchowym oświeconym Światłem Poznania Prawdy – Sathya Jnana Jyoti. Swami Jnana Sambandar był jednym z wielkich znawców tajemnych metod duchowej realizacji linii Himavanti Sampradaya jacy nauczali śiwaizmu w południowej Indii w owym czasie.

Jako poeta i pieśniarz Swami Ramalinga podyktował 5818 skomponowanych poematów zwanych jako całość Tiruarutpa – świętymi pieśniami łaski. Wszystkie jego nauki zostały podyktowane w formie takich utworów poetyckich, pouczeń do śpiewania i medytowania. Swami Ramalinga podawał, że wyznaje religię Powszechnego, Uniwersalnego Braterstwa Duchowego, pokazując tym swój głęboki związek z Himalajskim Braterstwem Mistrzów Mądrości Dalekiego Wschodu, z linia mistrzów awatarów Himavanti Sampradaya. Jest jednym z najpoważniejszych inspiracji dla wszystkich zwolenników Wielkiego Białego Bractwa Himalajskich Mistrzów, chociaż swoje życie spędził w Tamil Nadu na południu Indii, które było miejscem jego misji podtrzymania boskiego płomienia nauk Boga Śiva. Swami Ramalinga często powtarzał „Jeevakantnvam” – co znaczy „Bądź współczuciem i dobroczynnością dla wszystkich stworzeń”, a także „Tanipperumkarunai” – „Najwyższe Współczucie, Najwyższe Miłosierdzie”.

Od najwcześniejszego dzieciństwa Swami Ramalinga miał wielki pociąg do wielbienia Boga Śiwa, szczególnie do form Bhakti Śiwa z Śiwą jako Nieskończonym Światłem. Pisma religijne i duchowe Indii znał bardzo dobrze sam z siebie, często je cytował, jednak nigdy go nie widziano aby je czytywał. Widać jogiczna awatara potrafi urodzić się posiadając już fachową i rozległą wiedzę duchową, filozoficzną i religijną. Wielbiciele i uczniowie Swami Ramalinga wspominają, że przez wiele dni potrafił przebywać w chatce odosobnieniowej sam, jedynie z lampą oliwną i lustrem. W wieku lat 27 ożenił się z kobietą o imieniu Danammal. Życie rodzinne w żaden sposób nie utrudniało Swami Ramalinga wypełnianie religijnych i duchowych obowiązków, co jest powszechnym zjawiskiem w tradycjach śiwaickich. Swami Ramalinga przeprowadizł się wraz z rodziną do Valladur gdzie założył Gnana (Jnana) Sabia oraz Dharma Salai. Wielbił Boga jako Światłość, wedle tak zwanej tradycji Arupa oraz przejawiał w praktyce boską Premę – łaskę, miłosierdzie i współczucie do wszystkich stworzeń. Niezmiennie kultywował anna dana – rozdawanie pokarmu ofiarowanego Bogu Śiwa potrzebującym, głodnym i bezdomnym.

Ishita siddhi manifestowane przez Swami Ramalinga to zdolności kontrolowania praw natury, zdolności kontrolowania energii, zmiany pogody, uciszanie burzy. Vallalar zdecydowanie zwalczał skostniały i źle pojęty wskutek kolonizacji brytyjskiej system kastowy, założył organizację „Samarasa Suddha Sanmarga Satya Sangam” w 1865 roku. Otworzył jadłodajnię „The Sathya Dharma Salai” w Vadalur w 1867 roku, w której mogli się stołować w braterstwie członkowie wszystkich kast. Swami Ramalinga otępiał spożywanie mięsa. Jedną z jego głównych idei była służba ludzkości, dobroczynność (seva, karma joga) jako droga do wyzwolenia. Organizacja duchowa, SSSSS nie jest nowym ruchem religijnym zainicjowanym przez Swami Ramalinga Vallalar. Sanmarga jest ścieżką prawego życia i praktycznej boskości. Każda osoba z każdej religii może się przyłączyć do Braterstwa. Oczekuje się od członków Sathya Sangham kultywowania miłości do wszystkich żyjących stworzeń i równego traktowania ludzi na zasadach Braterstwa. Oczekuje się także odczuwania doskonałej jedności ze wszystkimi stworzeniami w przyrodzie.

Swami Ramalingam (Vallalar czyli Szczodrobliwy), największy poeta języka tamilskiego, który żył w XIX wieku, jest uważany za ostatniego z osiemnastu najbardziej znaczących siddhów. Jego ciało nie rzucało cienia, nie zostawiało śladów stóp, mimo wielu prób nie dawało się sfotografować – na zdjęciu robionym bez jego zgody było tylko ubranie. Jak inni siddhowie, był alchemikiem i przekształcał zwykłe metale w złoto, materializował i dematerializował drobne przedmioty oraz uzdrawiał beznadziejne przypadki. Po uzyskaniu od Boga Śiva (Shiva, Śiwa, ziva) nieśmiertelnego i odmłodzonego świetlistego ciała, żył w nim i pracował przez dobrych kilka lat, a w końcu poświęcił je dematerializując się publicznie, aby wejść we wszystkie żywe istoty i przyspieszyć ich rozwój.

W Vadalur możemy odwiedzać świątynię światła oraz misję Swami Ramalingam, gdzie od stu kilkudziesięciu lat trwa karmienie chorych, głodnych i pielgrzymów. W Vadalur Swami Ramalinga osiedlił się z rodziną około 1860 roku, gdzie na inauguracji dobroczynnej kuchni dla biednych zjadło pierwszy posiłek ponad 10 tysięcy osób. Ogień zapalony w kuchni przez Swamiji (Swamidźi) nie został nigdy zgaszony. Uczył on, że karmienie głodujących powinno być podstawowym obowiązkiem dobroczynnym i naczelną praktyką duchową społeczeństwa. Swami Ramalingan rozwiązał problem własnego głodu – w ostatnich latach żył bez spożywania pokarmów, pił tylko wodę stając się praktycznym bretharianinem. Dziś można zjeść prosty posiłek siedząc wśród najbiedniejszych z biednych w czasie pielgrzymki do Vadalur. Można medytować przed pokojem Swamiji, tym samym, w którym złożył ofiarę rozpraszając swoje nieśmiertelne ciało w jedność z Brahmanem, Bogiem Śiwą.

Vallalar – „Szczodrobliwy” to dziewiętnastowieczny mistyk i najwybitniejszy tamilski poeta. Według powszechnie panującego na południu Indii przekonania osiągnął nieśmiertelność fizyczną, a następnie poświęcił swoje mistyczne ciało, dematerializując się i rozpraszając je w całym kosmosie, aby przyspieszyć nadejście ery, w której wszyscy ludzie osiągną zwycięstwo nad cierpieniem i śmiercią. Nauczał, że drogą do tego celu jest kultywowanie miłości i współczucia (preman) dla wszystkich istot, a w szczególności karmienie głodnych i pomaganie cierpiącym, także roślinom i zwierzętom. Podobno potrafił zamieniać ludzi jedzących mięso w wegetarian samym spojrzeniem oraz przejawiał rozliczne „moce jogiczne”.

Osiągnąwszy duchowe oświecenie Swami Ramalinga postrzegał Brahmana, Boga Śiva jako światło lub energię, z której w istocie składa się rzeczywistość materialna. Głosił rewolucyjne poglądy na temat społeczeństwa i religii: zwalczał system kastowy, zbędne pośrednictwo niektórych zadufanych w sobie braminów w kontakcie z Sacrum, skostniałe formy zinstytucjonalizowanych religii oraz nierówności społeczne. Do chwili obecnej w Vadalur, gdzie żył Szczodrobliwy Swami działa ośrodek bezpłatnego karmienia pielgrzymów i ubogich, w którego kuchni płonie ogień zapalony jego ręką 150 lat temu.

Śri Vallalar Ramalinga Swamigal

Śri Vallalar Ramalinga Swamigal

Słynny „nieśmiertelny”, żyjący w XIX wieku tamilski jogina, Ramalinga Swami osiągnąwszy ciało ze światła, nie zostawiał śladów stóp, a żeby jego ciało rzucało cień, musiał szczelnie okrywać się – łącznie z głową – białym płótnem. Kilkukrotnie ekipy, najlepszych wówczas fotografów z Madrasu, próbowały robić mu zdjęcia z zaskoczenia i za każdym razem z płótna biła wyłącznie silna poświata. Ludzie pytają, co Światło (Jyoti, Brahma-Jyoti) zamierza dla nas zrobić? Odpowiemy na to pytanie, słowami Swami Ramalingam. On powiedział, że Światło Łaski (Prema-Jyoti) umożliwi nauczenie się wszystkiego bez chodzenia do szkoły. W innych słowach: „rozwinąłem wszechwiedzę, a wszechwiedza ta dana mi została w ułamku sekundy”. Pamiętajmy, że Ramalingam żył jak fenomen, nie tak dawno temu. On rozwinął wszechwiedzę, wszechobecność i wszechmoc Bożą.

Wedle śiwaickiej nauki przekazywanej przez Ramalinga Swamigal najpierw osiąga się Ciało Złotego Światła, a dopiero potem osiąga się Ciało Białego Niezmierzonego Światła. Nie jest możliwym pominięcie etapu przeistoczenia się duszy w postać Złotego Światła czyli pominięcie etapu Ryszi – Ucielesnienia Mistrza Mądrości. Głupców o ciasnych umysłach Bóg nie przyjmuje, dlatego kandydaci do Oświecenia muszą nie tyle nawet dużo uczyć się ale wręcz muszą stać się żywym ucieleśnieniem uniwersalnej Boskiej Wiedzy (Daiva Jnana). Śri Ramalinga Swamigal publiczne nauczanie duchowe rozpoczął w wieku 12 lat, niejako prowadząc religijny wykład w zastępstwie swojego najstarszego brata który go wychowywał. Brat z powodu choroby nie mógł poprowadzić przewidzianego wśród wyznawców śiwaizmu wykładu złożonego z opowieści o tamilskich świętych. Dwunastoletni Śri Ramalinga zaskoczył liczną lokalną kongregację tak poruszając tłum ludzi swoją przemową z naukami świętych, że kongregacja zażądała aby młody fenomen duchowości kontynuował prowadzenie tej posługi religijnej. W ciągu kilku lat stał się znanym duchowym nauczycielem, uzdrowicielem i cudownym dzieckiem z rangą śiwaickiego awatara Boga.

Po śmierci ojca, rodzina Swami Ramalinga przeniosła się do Chennai, a mały awatar dostał się pod opiekę najstarszego brata, Sabhapati i jego żony Parvathi, którzy zwyczajowo podjęli się obowiązków rodzinnych po zmarłym ojcu. Gdy Swami Ramalinga miał 5 latek, w 1824 roku, jego brat chciał oddać go do świeckiej szkoły celem zdobycia wykształcenia. Pięcioletni Ramalinga uparł się jednak, że nie chce żadnej świeckiej szkoły indoktrynowanej przez brytyjczyków, a woli szkołę klasztorną przy pobliskim Aśramie w Kandasamy. Brat zakazał dawać chłopcu jedzenia aż zdecyduje się zgodzić na formalną edukację świecką, jednak ten wolał głodować niż iść do świeckiej szkoły. W końcu za namową swej matki Parvathi zgodził się na naukę w domu, otrzymując własny pokoik. W swoim pokoju natychmiast urządził światynię, w której znajdowała się tylko oliwna lampa oraz lustro. Ustawił lustro, przed lustrem lampę oliwną i rozpoczął wielogodzinne medytacje Jyoti siedząc twarzą do zapalonej oliwnej lampy o silnym płomieniu. Pierwszą nagrodą za wytrwałą medytację była ekstatyczna wizja Syna Bożego znanego pod imieniem Muruga, inaczej Sanatkumara lub Kartikeya, drugi Syna Śiwa Boga obok Ganeśa.

Swami Ramalinga był inspiratorem dla swych brytyjskich uczniów i sympatyków którzy rozpropagowali wegetarianizm. Swamiji Ramalinga szeroko propagował zasadę Ahinsa – Niekrzywdzenia stworzeń, twardo wskazując wegetarianizm jako absolutną podstawę dla wszelkich prób podążania ścieżką duchowego rozwoju. Swami Ramalinga był z powodu swojej bezkompromisowej postawy wobec niewegetarian zwany Ramalinga Vallavar, gdyż Śri Vallavar oznacza osobę humanitarną, subtelną, wrażliwą na cierpienia innych stworzeń. Swami Ramalinga założył szkołę gdzie mogli się uczyć razem ludzie wszystkich kast, narodowości i wyznań religijnych, co nie było w owym czasie mile widziane w Imperium Brytyjskim w skład którego wchodziły okupowane przez Wielką Brytanię Indie. Szkołę stworzył wspólnie z muzułmańskim przyjacielem którym był Kadar Sahib. Swami Ramalinga był ostro atakowany przez nacjonalistów i rasistów takich jak Arumuga Navalar, który nauczanie Ramalinga Swamigal nazywał „marutpa”, czymś na kształt „pomylenia” lub „paranoi”. Jednak to Swami Ramalinga przetrwał okres oczerniania i prześladowania kontynuując podjętą duchową śiwaicką misję Bożą.

Swami Ramalinga jadał posiłki wegetariańske z naciskiem na witarianizm, chociaż czynił to nader rzadko bo zaledwie 2-3 razy w tygodniu, a w końcowych latach życiu odżywiał się samym światłem życia, praną, stając się bretharianinem. Ludzie którzy przybywali na Darśan (Widzenie) do Swami Ramalinga często pod wpływem jego oczyszczającego spojrzenia odczuwali fizyczny ból. Działo się tak dlatego, że ich ciała nie były przygotowane na tak dużą dawkę Boskiego Światła jakie płynęło z oczu tego śiwaickiego świętego. Swami Valadur Ramalinga nie stworzył jak wypisują Zachodni pseudoduchowi hochsztaplerzy żadnej nowej duchowej ścieżki, a jedynie prezentował Odwieczną Drogę Sanmargam, Drogę Światłości Bożej na której wzrasta natężenie i blask Światła, a ludzka istota przeistacza się w bezforemne, nieskończone Ciało Boskiego Światła, które jest Najwyższym Ciałem Boga Śiwa, acz bezforemnym, Arupa Śarira. Nie jest to stan pustki czy nicości jak demagogicznie wygadują pseudobuddyści i nihiliści. Nie jest to zatrata siebie jak chcą marni egoiści i czarnomagiczni psychicy od szperania w astralnym czwórwymiarze. Jest to osiągnięcie nieskończonej świadomości niezmierzonego światła, zjednoczenie się z Bogiem, który jest Wszechobecny, jest to przeistoczenie duszy w postać bez kształtu, która jest czystą świadomością, Wyższym Wszechduchem, Brahmanem, Parama Śiwą.

Śri Vallallar Ramalinga Swamigal z Tamil Nadu

Śri Vallallar Ramalinga Swamigal z Tamil Nadu

SORUBA MAHASAMADHI

W 1873 roku Swami Ramalinga mieszkając już z uczniami śiwaickimi w wiosce Mettukuppam, gdzie jego uczniowie w 1870 roku wznieśli Świątynię Światła Mądrości charakterystyczną dla linii przekazu Himavanti Sampradaya, zaczął przygotowywać się do Wielkiego Rozpuszczenia (Samadhi Mahalaya). Swami Ramalinga coraz częściej spędzał czas w odosobnieniu, a kiedy przychodził z layachilli do uczniów udzielał im przejmujących nauk duchowych na bardzo wysokim poziomie. Swami Ramalinga zalecał dużo medytowania z odwiecznym Światłem Łaski Bożej, czyli Prema Jyoti Dhyanam typową dla śiwaickich tradycji duchowych, szczególnie dla Himavanti Sampradaya, które samo w sobie oznacza Światłość Bożą. Modlitwy do guru także były polecane jak w każdej autentycznej tradycji duchowej o ezoterycznym charakterze. Swami Ramalinga bardzo prosił swoich uczniów, aby w jego Świątyni Mądrości zawsze podtrzymywano płomień Ognia w oliwnej lampie. Słuchacze Swami Ramalinga doskonale pojmowali istotę Orędzia Światła Przedwiecznego jaką głosił i sens jego zaleceń.

W dniu 30 stycznia 1874 roku Mistrz Swami Ramalinga powtórzył najistotniejsze nauki swoim najbliższym uczniom którzy z nim ciągle przebywali, prosił o podtrzymywanie Płomienia Ognia w Świątyni w Mettukupam, a także, żeby p ojego odejściu w Samadhi Mahalayam czcili Jego Imię pamiętając w tej czci samego Boga Śiwa z którym się ostatecznie zjednoczył w procesie Soruba Samadhi – Wstępowania w Ciało Światła, czyli Wniebowstąpienia, a raczej Wniebowzięcia. Zapowiedział, że wyjdzie ze swego ciała jako Światło i rozpłynie się w Brahmanie jednocząc się z Ciałem Boskiej Kreacji (Brahman), ze wszystkimi Oświeconymi Istotami. Swami Ramalinga Poprosił uczniów, aby zaryglowali drzwi do jego chatki (kutir) odosobnieniowej (chatki jogina) i aby pilnowali tego jego miejsca odosobnienia. Zapowiedział, że gdy drzwi zostaną ponownie otwarte, w środku nie będzie już jego formy, albowiem roztopi się w postać Boskiego Światła, Zjednoczy z Brahmanem. Kiedy Mistrz wszedł do kutiru, dodatkowo zamknął dobrze drzwi ze swojej strony, tak, że aby wejść do środka trzeba było je wywarzać. Uczniowie zgromadzeni wokół chatki jogina nieustannie recytowali tamilski mantram, śpiewaną modlitwę światła polecaną przez duchowe tradycje południowego śiwaizmu: Arut Perun Jothi; Arut Perun Jyothi; Tanni Perung Karunai; Arut Perun Jyothi!

W czasie tych praktyk pojawiło się wielkie jaśnienie, potężny blask Boskiego Światła dający tęczową poświatę. Kiedy rzeczywiście otwarto drzwi z nakazu administracji pąństwowej i kolonialnej, śladu po mistrzu nie było. Nie pozostało nawet ubranie, co się zwykle zdarza przy tego rodzaju przemieniu, transfiguracji człowieka w Boską Postać Światła. Swami Ramalinga osiągnął Samadhi Mahalaya w podobny sposób jak w tych samych okolicach zrobili to czterej inni siwaiccy święci, jednak Soruba Samadhi Swami Ramalina było doskonale udokumentowane, także naukowo, nie tylko przez bardzo dużą liczbę świadków tego zapowiadanego Wniebowstąpienia. Mistrzowie którzy osiągnęli taką formę istnienia są tak zwanymi Mistrzami Duchowego Braterstwa albo Białą Lożą Światła, Himalajską Lożą Mistrzów Mądrości najwyższego lotu. Tacy Mistrzowie podobnie jak Mahavatar Kriya Babaji potrafią ukazywać się odpowiednio zaawansowanym uczniom ze starożytnych linii przekazu takich jak Himavanti Sampradaya – Odwieczna Ścieżka Światłości Bożej. Zachodnia tradycja ezoteryczna nazywa Soruba Samadhi często Piątym Wtajemniczeniem Planetarnym, a nauki tybetańskie zwą takiego mistrza Asekha, Asekhin.

Hochsztaplerzy na Zachodzie

Zadziwiające jest jak wiele osób propaguje postać Swami Ramalinga, ale zapomina napisać, że przynależał do tradycji śiwaitów, że miał rzeczywistego guru w linii przekazu, która tak czy owak sięga korzeniami do linii Himavanti Sampradaya. Zachodni w tym Polscy hochsztaplerzy preparując swoją pseudoezoteryczną papkę dla naiwnych mamrocą coś o rzekomym wewnętrznym guru, tyle, że zapominają napisać w każdym wypadku, że wewnętrzny guru nie jest własną jaźnią ani astralnym duchem lecz prawdziwym guru, żyjącym w ciele z krwi i kości, a mistrz który wywodzi się z takiego przewodnictwa jest sam mistrzem ezoterycznym, albowiem prowadzi tak zwane wewnętrzne kręgi uczniów, które składają się z jego Oświeconych, Zrealizowanych w Bogu uczniów duchowych.

Wszem i wobec przypominamy, że wewnętrzny guru nie mieszka w astralu ani mentalu, a jest to żyjący w ludzkim ciele prawdziwy przewodnik duchowy o którym nie mówi się profanom bez jego osobistego pozwolenia. Wewnętrzny guru w danej linii przekazu takiej jak Himavanti Sampradaya czy Brahma Sampradaya to Mistrz, Guru, który znany jest tylko najbardziej wtajemniczonym adeptom, a o którym zwykli praktykujący mogą nic nie wiedzieć. Czasem jest to mistrz nieśmiertelny, który zaawansowanym uczniom udziela grupowych darśanów poprzez pojawienie, ale najczęściej jest to mistrz ukryty w tym sensie, że jest chroniony przed okiem profanów niegodnych jego spotkania. Ludziom Zachodu trudno to zrozumieć, że do prawdziwych mistrzów ezoterycznych tradycji takich jak śiwaizm mogą dotrzeć jedynie wybrani, a uczniowie Drogi rzeczywiście dochowują Tajemnicy. W ten sposób chroni się na Wschodzie Mistrzów przed siłami zła tego ludzkiego świata…

Cytaty z Nauk Swami Vallalar

„Jeżeli zawsze praktykuje się medytację Shiva-Jaźni (Śivoham), która zapobiega powstawaniu myśli, to samadhi będzie osiągnięte”. [Vallalar]

„Życie wiecznej błogości jest jednością z Bogiem (Śiwą). Ci, którzy to osiągną będą transformować to swoje nieczyste  materialne ciało w czyste Złote Ciało, a potem znowu to czyste ciało będą przekształcać w nadzmysłowe Ciało Duchowe.” [Vallalar]

Maha Mantra Światła

Arut Perun Jyoti (Dźjoti)
Arut Perun Jyoti
Thanip Perung Karunai (Najwyższe Współczucie, Miłosierdzie, Karuna)
Arut Perun Jyoti (Szerokie Wielkie Światło)

Om Namah Śivyah!

Video Link Bhajany

http://www.video.wme.com.pl/video/RVhhzOQezZE

4 uwagi do wpisu “Ramalinga

  1. Z głębokim wzruszeniem przeczytałam tę piękną biografię tamilskiego jogina z linii Shivaitów.
    Rozpropagował wegetarianizm i zasadę Ahinsa (niekrzywdzenia stworzeń)jako absolutną podstawę dla wszelkich prób podążania ścieżką duchowego rozwoju.

  2. Witajcie !

    Co do Ramalingii – jestem pełen podziwu dla takiego poziomu Boskości !!!

    Co do księdza Jerzego Popiełuszki ? No no – mocny artykuł !!! Oskarżyć Świętego o demoniczne cechy to śmiałe posunięcie. A Jezus też był demonem ? – bo przecież umarł na krzyżu jako męczennik !?

    A czy ja jestem demonem bo mam bogate doświadczenia mistyczne spotkania z jasną i ciemną stroną mocy.

    Mam 43 lata.

    Będę prosił o radę w swej sprawie ale najpierw opowiem trochę zdarzeń ze swego życia aby bardziej przybliżyć problem.

    Urodziłem się i mieszkam w pięknych Karpatach Fliszowych na pogórzu Ciężkowickim. Krajobraz jest tu piękny. Jako dziecko ponoć wciąż śpiewałem. Do dziś pamiętam radość istnienia z tego okresu. Później wszystko się zmieniło – doświadczyłem brutalności Świata i licznych chorób związanych z częstymi słabościami i zapaleniem zatok.

    Skończyłem studia na geologii na AGH i ożeniłem się z wspaniałą Kobietą. Mamy 3-kę Dzieci, które już niedługo wkroczą w dorosłość.

    W 1997 roku po 5 trudnych latach przyszły kolejne cierpienia. Zmarł mój Tatuś – dobry Człowiek. I zmarł mój Brat – a raczej popełnił samobójstwo – winiąc się za śmierć Ojca popadł w obłęd i silny lek psychotropowy spowodował u Niego taki lęk, że tego nie wytrzymał.

    Od tego czasu zacząłem poszukiwać Boga i szukać przyczyn tylu cierpień Ludzkości. Jan Paweł II za Ewangelią głosił, że Bóg jest Miłością. Sathya Sai Baba głosił to samo dodając przy tym, że Bóg jest w nas. Bardzo chciałem to poznać.

    W 2000 roku w grudniu po bardzo pracowitych i ciężkich kilku miesiącach wkurzyłem się na Żonę i nagle Świat zniknął, a ja znalazłem się w Otchłani – moja Dusza była wciągana przez coś co nazwałbym pełną Nienawiścią – potworny stan śmierci duchowej – a może nawet śmierci Duszy ? Jezus, którego wezwałem wyrwał mnie z tego potwornego stanu. Następnego dnia zacząłem się gorąco modlić aby Jezus zabrał mnie do Nieba. I nagle Świat materialny zniknął – moja Dusza jednoczyła się z Bogiem – z Pełnią Miłości/Miłosierdzia/Współczucia/Jedności i Wiedzy – czułem wieczne nieskończone TERAZ. Poprosiłem o oddalenie tego stanu bo umierałem z MIŁOŚCI i znów znalazłem się w tym materialnym Świecie. Później wiele razy przyszło mi żałować, że w tej ekstazie nie umarłem.

    Zacząłem się głębiej interesować duchowością wschodu i ezoteryką i toczyłem liczne dyskusje na necie.

    Na wiosnę w 2001 roku pewnego wieczoru bardzo tęskniłem za Niebem. Nagle Świat materialny zniknął, a moja Dusza stała się Energią-Słońcem przesiąkniętą wielką Miłością. Ten stan wydał mi się bardzo znajomy jakbym w nim przebywał już wiele razy. Doszedłem do wniosku, że doświadczyłem dwu Nieb – starego i nowego. Tym bardziej zacząłem toczyć wiele dyskusji na necie, a nawet tłumaczyć duchowe teksty.

    Żona uznała, że jestem chory na schizofrenię. Załatwiła psychotrop rispolept i zaczęła mi tego dolewać do pokarmów. Wpadłem w niewyobrażalną depresję i lęk. Jednocześnie pojawił się dźwięk w moim mózgu. Po kilku miesiącach depresji przyszła jakaś energetyczna zmiana ? Jakaś energia płynęła wzdłuż kręgosłupa do głowy ale coś ją blokowało. Wypływała więc przez kręgi na karku. Przestałem spać. Męczyłem się tak 40 dni. Po tym czasie nagle blokada puściła i energia popłynęła przez czubek głowy. Wtedy już wiedziałem, że otworzyła mi się najwyższa czakra. Od tej pory energia czasami płynie. Odczuwam to jako pieczenie o zróżnicowanej intensywności. To pieczenie boli ale takim jakiś nieziemskim przyjemnym bólem.

    Zacząłem się zastanawiać kim mogłem być w poprzednich wcieleniach ? I wymyśliłem, że być może Henochem, Mojżeszem i Świętym Józefem. Zacząłem dostawać natchnień prorockich. Żona uznała, że pogłębia się mój obłęd i urojenia. Więc dolewała leków coraz więcej – co powiększyło słabość i lęk. W 2002 roku usłyszałem głos z serca; ‘czy zstąpisz do Piekła ?’. Najpierw powiedziałem ‘Nie’ ale po kilku godzinach się zgodziłem. Po kilku dniach 11 listopada zasypiałem w łóżku. Nagle usłyszałem straszny trzask jakby się dom walił i Świat materialny zniknął. Znalazłem się w kompletnej Ciemności. Odczułem, że jest tam wiele Duchów które nienawidzą, uciskają się i dręczą. Odczułem ogromną moc Pana tej domeny. On zaczął dosłownie wchłaniać moją duszę. Przepadłbym ale nagle sobie przypomniałem, że z chwilą gdy się zgodziłem tu wejść otrzymałem przekaz, że zwyciężę Miłosierdziem. Zacząłem więc czuć Miłosierdzie do tych udręczonych Duchów i do Pana tej domeny. Skutek był taki, że zauważyłem przebłyski światła w tej kompletnej Ciemności i znów byłem w materialnym Świecie w swym łóżku. Do rana czułem cudowny zapach kwiatów.

    Od tego wydarzenia zacząłem odczuwać co czują Duchy – i te złe i dobre – jakbym miał z Nimi nieustanny kontakt. W 2004 roku umęczony tymi stanami i działaniem leków zacząłem zachęcać złe Duchy do buntu przeciw Ich Panowi Lucyferowi. I po kilku miesiącach odczułem, że uciekają z Ciemności. Drogą tej ucieczki byłem ja – wchodziły we mnie i odchodziły do Światłości przez moją najwyższą czakrę. Niestety nie wszystkie. Część we mnie utknęła i zadawała mi niewyobrażalny BÓL. Do tego dźwięk w mózgu zmienił się i stał się nie do wytrzymania [mam go do dziś]. W 2005 roku jakaś siła pchnęła mnie do samobójstwa bo już nie wytrzymywałem bólu, dręczenia i działania leków. Powiesiłem się ale sznur się urwał i spadając złamałem kręgosłup. Wylądowałem w psychiatryku. Gdy wróciłem czułem się fatalnie, a Duchy wciąż mnie dręczyły. Szukałem pomocy świeckiej egzorcystki Wandy Prątnickiej. Nie pomogła. Pojechałem do Niemiec do Matki Meery – pomogła tylko na kilka tygodni. Zmieniono mi leki na olzapin. W roku 2006 znów usiłowałem popełnić samobójstwo bo BÓL i dręczenie były nie do zniesienia. Podciąłem sobie żyły. Znów wylądowałem w psychiatryku. W 2009 roku znów byłem w szpitalu. Jeśli to była zemsta Pana Ciemności lub innej złej siły np. Imperium Oriona to była to bardzo brutalna zemsta !!!?

    Cierpienia jeszcze są. W mniejszym stopniu od ataku Duchów – bardziej od tego dźwięku w mózgu. Pewna egzorcystka postawiła mi diagnozę, że ciąży na mnie klątwa Matki z któregoś w wcieleń i że mam w swej aurze dwa obce Byty.

    Dodam tutaj, że pomimo tych potwornych cierpień i słabości oraz lęków wciąż pracowałem zawodowo. Chociaż przyznam, że więcej pamiętam swe cierpienia i natchnienia niż to co robiłem zawodowo.

    Obecnie jem średnią dawkę olzapinu ale zdrowy się nie czuję – a raczej czuję się zdrowy bardzo rzadko.

    Wszystko opisałem na stronie http://www.przeslanie.info.

    Co o tym sądzicie ? Kim jestem ? Co to było ?

    Pozdrawiam serdecznie licząc na odpowiedź.

    Mieczysław Jacek Skiba em: mjacek2000@interia.pl

  3. W Indii jest dużo mistrzów. Niestety wielu fałszywych, oszustów. Trzeba uważać jak się szuka prawdziwego Mistrza, Guru w Indii. Bardzo uważać trzeba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s